Friends HLILogoHLI Human Life International - Polska
Polski serwis pro-life

Do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka wpływa coraz więcej żądań uznania surogacji, czyli tzw. macierzyństwa zastępczego, jako prawa obowiązującego w krajach europejskich.Eksperci alarmują: niebezpieczeństwo, że surogacja stanie się prawem w Europie, jest ogromne, ponieważ presja homolobby jest coraz mocniejsza.

Seria skarg skierowanych ostatnio do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka dotyczy między innymi Włoch – jako państwa, które nie chciało uznać za pełnoprawnych rodziców osób, które pozyskały dzieci w wyniku tzw. surogacji za granicą. Aż dziewięć razy próbowano wymusić na sędziach Europejskiego Trybunału Praw Człowieka stwierdzenie, że handel dziećmi we Włoszech powinien być legalny. Za każdym razem te żądania wysuwały tzw. pary jednopłciowe. Na szczęście sędziowie nie ulegli ich roszczeniom. Eksperci alarmują jednak: niebezpieczeństwo, że surogacja stanie się prawem w Europie, jest ogromne, ponieważ presja homolobby jest coraz mocniejsza. Te obawy podziela dr Marcin Romanowski, wiceminister sprawiedliwości.

„Trzeba bacznie przyglądać się toczącym postępowaniom, ponieważ europejskie trybunały od lat budują fundamenty prawne dla neomarksistowskiej rewolucji społeczno-kulturowej. W związku z tym może dojść do poważnego precedensu torującego drogę procederowi legalnego handlu dziećmi” – przestrzegł wiceminister sprawiedliwości.


Podobnie te kwestie postrzega Ewa Kowalewska, prezes Human Life International Polska. Wyjaśniła, że surogacja to olbrzymi biznes finansowy.

„W tym procederze jedni spełniają swoje chore zachcianki, inni zarabiają miliony. Jedni i drudzy cynicznie wykorzystują kobiety i dzieci. Fakt, że środowiska lewicowe domagają się legalizacji surogacji, świadczy o tym, z jaką łatwością przychodzi im odczłowieczenie kobiety i dziecka. To okrutne, a z drugiej strony pokazuje, do czego tak naprawę dąży ideologia gender” – oceniła prezes Human Life International Polska.


Zdaniem ks. prof. Pawła Bortkiewicza TChr, etyka, fakt, że wśród głównych tematów rozważań instytucji międzynarodowych jest kwestionowanie człowieczeństwa, świadczy bardzo źle o czasach, w których żyjemy.

„W centrum wszystkich współczesnych sporów znajduje się kwestia rozumienia człowieczeństwa, jego godności i miłości. Europa zaś, zrzucając z siebie szlachetne dziedzictwo chrześcijaństwa, porzuca też prawdziwy humanizm. A to oznacza prawdziwy schyłek cywilizacji” – zwrócił uwagę ks. prof. Paweł Bortkiewicz TChr.

Wszystkie prowadzone w ostatnim czasie przez Europejski Trybunał Praw Człowieka postępowania, których przedmiotem miało być rozstrzygnięcie przez sędziów, czy proceder surogacji może zostać zalegalizowany, były wniesione przez tzw. pary jednopłciowe. Sprawy dotyczyły sytuacji, w których partner zleceniodawcy domagał się uznania za rodzica wyłącznie na podstawie faktu pozostawania w związku z genetycznym ojcem lub matką dziecka. Homoseksualne pary zwróciły się do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka, ponieważ państwa, z których one pochodziły, odmówiły uznania za rodzica osoby, która nie jest spokrewniona genetycznie z tak poczętym dzieckiem.

Przypomnijmy, że surogacja polega na tym, że para pragnąca potomstwa wynajmuje kobietę, którą następnie zobowiązuje do poddania się zapłodnieniu, urodzenia dziecka oraz zrzeczenia się praw rodzicielskich – najczęściej za wynagrodzenie. Zazwyczaj zapłodnienie ma charakter pozaustrojowy (in vitro). Wykorzystuje się przy nim gamety pochodzące od obojga zleceniodawców, a w braku możliwości pobrania od jednego z nich – od anonimowego dawcy. Zdarzają się przypadki, gdy zarówno nasienie, jak i komórka jajowa pochodzą od anonimowych dawców. W takiej sytuacji, co oczywiste, dziecko nie jest spokrewnione z żadnym ze zleceniodawców. To nie przeszkadza im w dążeniu do uznania się za pełnoprawnych rodziców w swoich krajach ojczystych.

Jednoznacznie o roli matki w tym procederze mówi nam ks. prof. Paweł Bortkiewicz TChr.

„Sformułowanie »macierzyństwo zastępcze«, czyli surogacja, bywa nazywane w literaturze bioetycznej terminem »macice w leasingu«. To określenie jest równie drastyczne, jak prawdziwe. Kobieta zostaje wynajęta do wyprodukowania dziecka” – wskazał etyk.

I dodaje, że cały proces surogacji staje się pozyskaniem drogą reprodukcyjną dziecka dla zaspokojenia własnych przyjemności czy ambicji.

„To jest podwójny proces depersonalizacji człowieka obejmujący zarówno dziecko, jak i matkę” – podkreślił ks. Paweł Bortkiewicz TChr.


Pozbawione praw
Na to, jak bardzo trafne jest też w kontekście surogacji określenie o produktach transakcji surogacyjnej, zwraca uwagę Ewa Kowalewska.

„Wybór surogatki jest dokonywany na specjalnych targach. Zleceniodawca ocenia jej jakość po to, aby mieć gwarancję najlepszej jakości produktu – zamówionego i sowicie opłaconego. Czasem to dziecko, o czym także warto pamiętać, przeznacza się na dalszy handel narządami. To straszne, ale w tym łańcuchu biznesowym przedmiotem stają się zarówno kobieta, jak i dziecko, które ona rodzi” – zaznaczyła Ewa Kowalewska.


Odpłatna surogacja jest wprost zabroniona przez szereg przepisów prawa międzynarodowego.

„Taka praktyka jest niezgodna między innymi z art. 21 Konwencji o prawach dzieci, art. 15 Konwencji o przysposobieniu dzieci czy z Konwencją o ochronie dzieci” – wyliczył dr Marcin Romanowski.


Przyznaje też, że przez wiele lat problemem w skutecznym zwalczaniu tego procederu były nieprecyzyjne przepisy na szczeblu krajowym.

„Nie dziwi to, wszak do niedawna surogacja wydawała się zagadnieniem abstrakcyjnym, bardziej ciekawostką biologiczną niż realnym zagrożeniem. W efekcie nadużywano procedury przysposobienia. Traktowano dzieci jako biologiczne potomstwo kobiet zajmujących się surogacją, które następnie dobrowolnie zrzekały się praw rodzicielskich na rzecz »zamawiających«. Dopiero od kilku lat zaczęto aktywnie zwalczać ten skandaliczny proceder. W efekcie surogacja została zakazana we Francji, Włoszech, w Niemczech czy Japonii. Również w Polsce, dzięki wprowadzeniu projektu Solidarnej Polski nowelizującego Kodeks rodzinny i opiekuńczy, poważnie ograniczyliśmy zjawisko handlu dziećmi za granicę” – przekazał wiceminister sprawiedliwości.

Są jednak kraje, w których prawo zezwala na surogację. To na przykład Indie, Ukraina czy amerykański stan Kalifornia. Właśnie poprzez takie przyzwolenie na handel dziećmi dziś mamy do czynienia z tzw. turystyką surogacyjną. Polega ona na tym, że pary niemogące mieć dziecka drogą naturalną wyjeżdżają za granicę i tam zawierają umowę z tzw. surogatką, a po narodzinach dziecka przywożą je do swojego kraju i tam próbują się zarejestrować jako naturalni rodzice. W związku z wojną na Ukrainie sytuacja „nieco” się skomplikowała.

„Pamiętajmy, że aby móc przekazać, a mówiąc wprost: przehandlować dziecko, ono musi się urodzić na Ukrainie. Jeśli kobieta urodzi takie zamówione dziecko na przykład w Polsce, to zgodnie z naszym prawem jest traktowana jako matka, nie jako surogatka, a więc nie może go sprzedać. Dlatego te wynajęte kobiety zmuszane są do powrotu na Ukrainę, żeby tam rodzić” – alarmowała Ewa Kowalewska.


Ewa Kowalewska podkreśliła, jak bardzo ten podły biznes jest jednocześnie bezwzględny.

„Znam takie przypadki, że kobiety musiały wracać do Kijowa wtedy, kiedy na miasto spadały bomby i w takich warunkach rodziły. Centra biznesu surogacyjnego są też w Charkowie. I tam też, mimo bombardowań, mimo panujących strasznych warunków, kobiety rodziły. Dla firmy, która od wielu lat zarabia na surogacji, los kobiety po przekazaniu dziecka jest obojętny. Dlatego natychmiast po porodzie dziecko jest zabierane, zabezpieczane, a one muszą sobie radzić same. To okropne, ale pokazuje też, w jaki sposób traktuje się człowieka” – relacjonowała Ewa Kowalewska.

 

Wspomóż obronę życia


Proces dehumanizacji

Z kolei dr Marcin Romanowski wskazuje, że w związku z wojną na Ukrainie proceder surogacji zaczyna być też szerzony w innych krajach Europy.

„Do niedawna na Ukrainie działało 50 placówek sprzedających rocznie do czterech tys. dzieci. Teraz biznes w dużej mierze przeniósł się do Europy, między innymi do Pragi. Życie małego dziecka wycenia się tam na 60 tys. dolarów. Czeskie służby zwalczające handel dziećmi wprost wskazują, że klientami nie są bezdzietne małżeństwa, lecz samotni mężczyźni oraz – przede wszystkim – tzw. pary homoseksualne z całego świata” – mówi wiceminister sprawiedliwości.


Nie kryje obaw, że rosnące zainteresowanie surogacją w środowiskach LGBT może doprowadzić do sytuacji, w której handel dziećmi stanie się, na życzenie homolobby, prawem obowiązującym w krajach europejskich. Ogromny wpływ, jaki to środowisko wywiera na politykę i prawo stanowione na Starym Kontynencie, jest przecież oczywisty.

„Niestety, trzeba mieć na uwadze ideologiczne zacięcie europejskich instytucji sądowych, takich jak Europejski Trybunał Praw Człowieka. Pamiętajmy, że jednym z najważniejszych postulatów Komisji Europejskiej jest walka o prawa »tęczowych rodzin«. Homoadopcja jest obecnie legalna w większości państw starej Unii, zaś surogacja wydaje się najlepszym sposobem uzyskania potomstwa. Możliwe więc, że przy pozornym potępieniu procesu surogacji ETPC nakaże państwom członkowskim uznać jej prawne skutki. Istnieje więc poważne ryzyko, że sędziowie ze Strasburga ulegną naciskom silnego lobby środowisk LGBT” – przestrzegł dr Marcin Romanowski.

Efekt takiej uległości będzie porażający z punktu widzenia ochrony praw człowieka.

„Dobro dzieci, będących przedmiotem handlu, czy też godność kobiet, pełniących w surogacji rolę żywych inkubatorów, zostaną zwyczajnie zlekceważone. To czysta dehumanizacja człowieka i rodziny, nie wspominając o samym procesie prokreacji. Czas pokaże, czy te obawy okażą się słuszne” – powiedział wiceminister.


(Za: Urszula Wróbel/Nasz Dziennik/radiomaryja.pl, zdj. Unsplash Jimmy Conover)