Drodzy Przyjaciele Życia!
(…) Naprawdę warto czytać newslettery organizacji, z którymi w sprawie ochrony życia właściwie z niczym się nie zgadzam. Nie po to, żeby się denerwować. Po to, żeby słuchać, co sami mówią o swoich działaniach i planach.
Wtedy nie trzeba niczego zgadywać ani nikomu przypisywać ukrytych intencji. Oni piszą je wprost.
Kilka dni temu dostałem newsletter Aborcyjnego Dream Teamu. Według danych Aborcji Bez Granic w ciągu ostatniego roku 48 456 osób zwróciło się do tej sieci o pomoc w przerwaniu ciąży. Na aborcje, podróże i noclegi wydano ponad 905 tysięcy złotych. Organizacja podaje także 1006 aborcji po 12. tygodniu ciąży i 19 po 24. tygodniu, przeprowadzonych za granicą – także poza Europą.
Zatrzymajcie się na chwilę przy tych liczbach. Bo często słyszymy, że aborcja to wyłącznie prywatna decyzja kobiety.
Tymczasem sami aktywiści opisują cały system: infolinię, organizowanie wyjazdów, finansowanie zabiegów, podróży i noclegów, sieć kontaktów w innych państwach oraz zbieranie pieniędzy potrzebnych do utrzymania tego wszystkiego.
Ale jeszcze ważniejsze od liczb było dla mnie jedno zdanie.
Piszą wprost, że politycy powinni usunąć aborcję z Kodeksu karnego – nie częściowo, ale całkowicie.
To zdanie warto zapamiętać!
Senacka Komisja Zdrowia zaakceptowała zmiany ustawy, które mają przywrócić możliwość aborcji ze względu na chorobę lub niepełnosprawność dziecka. Równolegle w Senacie znajduje się druga ustawa dotycząca częściowej dekryminalizacji aborcji i pomocy w jej przeprowadzeniu.
Środowisko aborcyjne samo mówi nam, że częściowa zmiana prawa nie jest dla niego celem końcowym. Chce pełnej dekryminalizacji. Chce możliwości organizowania i finansowania aborcji. Chce, żeby państwo coraz bardziej traktowało ją jak zwyczajne świadczenie zdrowotne.
Ich ostatnie newslettery pokazują też skalę tej działalności. Kiedy jeden ze szpitali ograniczył możliwość wykonywania aborcji przez lekarkę, z którą współpracowała ta sieć, organizacja napisała, że może być zmuszona wysyłać więcej kobiet za granicę, w najtrudniejszych przypadkach nawet do Meksyku czy Kolumbii. Oszacowała, że oznaczałoby to konieczność zebrania dodatkowego miliona złotych rocznie.
To już nie jest tylko ideologia czy hasła polityczne. To realna infrastruktura organizowania aborcji ponad granicami państw.
Bo w polityce bardzo często próbuje się przekonać nas, że chodzi tylko o niewielką zmianę, wyjątkową sytuację, pomoc kobietom.
Tymczasem sami działacze mówią jasno, dokąd chcą dojść.
-
Nie częściowa dekryminalizacja. Pełna.
-
Nie wyjątek. System.
-
Nie tylko Polska. Sieć ponad granicami.
Nie piszę tego po to, żeby straszyć. Piszę, bo przez lata pracy w ruchu pro-life nauczyłem się, że trzeba słuchać również tych, z którymi się nie zgadzamy. Czasami właśnie oni najpełniej pokazują nam kierunek.
Dlatego w czwartek będziemy również w Sejmie, gdzie Parlamentarny Zespół na rzecz Życia i Rodziny zajmie się zagrożeniami związanymi z surogacją. Polska Federacja Ruchów Obrony Życia opracowała i przedstawi mocne stanowisko w tej sprawie.
Będziemy wspierać Pana Prezydenta, a jeśli ustawy liberalizujące prawo aborcyjne przejdą cały proces parlamentarny, będziemy apelować o weto. Mam nadzieję, że wspólnie jako całe środowisko ochrony życia. W takich chwilach trzeba umieć powiedzieć jednym głosem: życie człowieka zasługuje na ochronę.
To walka na śmierć i życie. A przecież tylko życie ma przyszłość!
Źródło: PFROŻ. Fundacja Jeden z Nas, oprac. własne – 3 listopada 2026 r.














Deutsch (Deutschland)
Українська (Україна)
Русский (Россия)
Polski (PL)
English (United Kingdom)
