Friends HLILogoHLI Human Life International - Polska
Polski serwis pro-life

Ulotki do pobrania i rozpowszechniania TUTAJ

  1. Podczas 56. Zgromadzenia Ogólnego Organizacji Państw Amerykańskich (OPA) w Panamie przyjęto Deklarację Panamską, w której pomimo presji ze strony organizacji proaborcyjnych pominięto sformułowanie „zdrowie reprodukcyjne i seksualne”. Czym jest Deklaracja Panamska i dlaczego ten dokument jest tak ważny?

E. K.: Amerykańskie kraje się jednoczą i starają wypracowywać wspólny front działania oraz uzgodniony program na przyszłość, podobnie jak my w Europie. Każdy kontynent ma swoje specyficzne problemy, a pokonywać je razem jest łatwiej. W tym celu powstała Organizacja Państw Amerykańskich (OPA), która jest międzynarodowym organem reprezentującym państwa tego regionu. W tym roku w dniach 22 – 24 czerwca odbyło się już 56. zgromadzenie ogólne tej międzynarodowej organizacji – tym razem w Panamie. Głównym celem było uchwalenie Deklaracji Panamskiej – dokumentu politycznego wysokiej rangi, który w założeniach ma przez lata kształtować międzyamerykańską politykę. Projekt zawierał jednak promocję zdrowia reprodukcyjnego i seksualnego, co zgodnie z praktyką stosowaną w ONZ jest jednoznaczne z wpisaniem aborcji na żądanie oraz tranzycji do programów i celów pod pretekstem opieki zdrowotnej.

  1. Czy fakt, że w deklaracji nie ma obecnie sformułowań dotyczących zdrowia reprodukcyjnego i seksualnego, to efekt konsekwentnych działań zwolenników ruchu pro-life?

Wiele krajów Ameryki Południowej chroni życie dzieci poczętych, nie akceptuje związków jednopłciowych i praw seksualnych. Zaangażowanych jest nie tylko wielu liderów pro-life, którzy są bardzo aktywni, ale także polityków. Znakomicie rozumieją na czym polega gra międzynarodowych organizacji promujących aborcję i tzw. prawa seksualne, które usiłują uzyskać poparcie dla swoich programów. Wpisanie takich wieloznacznych sformułować do Deklaracji Panamskiej ułatwiałoby presję z ich strony, aby zalegalizować zabijanie dzieci w łonach matek i wpuścić ich programy do swoich krajów. Dzięki wspólnemu działaniu sojuszniczych liderów pro-life, partnerów ze społeczeństwa obywatelskiego oraz członków krajowych delegacji ostatecznie w przyjętej oficjalnie deklaracji takich sformułowań antylife nie ma. I to jest olbrzymi sukces!

  1. Czy precedens OPA jest możliwy do zastosowania również na forum UE i ONZ?

Jest to oczywiście znakomity przykład, że można to robić. Sytuacja w ONZ, czy w UE, jest jednak znacznie trudniejsza. Kolejne agendy ONZ do swoich programów wieloletnich nieustannie usiłują wpisywać te sformułowania do ważnych projektów dokumentów międzynarodowych i wmawiać, że aborcja już jest prawem człowieka. Tak jednak nie jest, gdyż nigdy nie uzyskano międzynarodowego konsensusu w tej kwestii. Pracownicy administracji struktur ONZ już od dłuższego czasu są dobierani według liberalnego klucza i uważają za oczywiste, że muszą używa

tych terminów, zwłaszcza w programach dotyczących ochrony zdrowia, praw kobiet czy postulatów LGBT. Jednak coraz częściej im się to nie udaje, gdyż powstaje nieformalna koalicja krajów pro-life, których przedstawiciele kategorycznie żądają usunięcia tych kontrowersyjnych sformułowań. Na przykład zwolennicy obrony życia w kwietniu br. odnieśli kolejne zwycięstwo, gdyż na skutek ich protestów przewodniczący dorocznej, tygodniowej sesji Komisji Ludności i Rozwoju ONZ, ambasador Zéphyrin Maniratanga z Burundi był zmuszony odmówić przedstawienia przygotowanego projektu deklaracji do zatwierdzenia w powszechnym głosowaniu, gdyż widać było, że zabrakło konsensusu właśnie z powodu tych sformułowań promujących aborcję i ideologię gender. Protestują głównie kraje afrykańskie, arabskie i południowoamerykańskie oraz Stolica Apostolska i Stany Zjednoczone. Prezydent USA Donald Trump jednoznacznie potępił promocję aborcji w ONZ i wycofał finansowanie tych agend, które stosują ten zakłamany język, np. dla WHO. Ma to wielkie znaczenie, bo są to duże pieniądze. Ostatnio na prawie wszystkich ważnych spotkaniach ONZ nie uzyskuje się koniecznego konsensusu w tych sprawach, gdyż coraz więcej delegatów rozumie pełne znaczenie tych wyrażeń i w jakim celu są tam umieszczane. W efekcie albo sformułowania te są usuwane, albo dokument nie zostaje jednogłośnie uchwalony. W Unii Europejskiej sytuacja jest o wiele gorsza, gdyż większość krajów zalegalizowało aborcję, a opcja liberalna i lewicowa ma większość w Parlamencie Europejskim. W efekcie ciągle pojawiają się deklaracje narzucające wszystkim tzw. prawa aborcyjne i równościowe, na razie jednak nie są one obowiązującym prawem dla krajów członkowskich, chociaż wywierają olbrzymią presję. Niestety Polska w ONZ jest reprezentowana przez Unię Europejską i na tym międzynarodowym forum zachowuje milczenie i nie broni życia, chociaż jest to możliwe.

  1. Dlaczego lobby aborcyjne konsekwentnie unika wprowadzania do ważnych dokumentów wyrażeń aborcja czy eutanazja? Zamiast tego mamy „zdrowie reprodukcyjne” czy „medycznie wspomagane umieranie”. Jaką rolę w forsowaniu aborcji czy eutanazji pełni język?

Nasz język, sposób mówienia, formułowania myśli, opiera się na naszych doświadczeniach, przekonaniach, wierze i kulturze. Używanie niejednoznacznych, nie do końca zdefiniowanych wyrażeń jest otwieraniem bramy dla zmian w mentalności wielu ludzi. Można powiedzieć, że zmiany językowe są pierwszym, długotrwałym, ale skutecznym działaniem na rzecz inżynierii społecznej. Ta metoda jest coraz częściej i coraz bardziej perfidnie stosowana we współczesnym świecie. Nie dzieje się to przypadkowo, ale w celu uzyskania aprobaty dla wcześniej zupełnie nieakceptowalnych działań. Najpierw podczas Szczytów ONZ w Kairze i Pekinie zmieniono definicję rodziny. To już nie tata, mama i dzieci, ale jakaś nieokreślona grupa osób zamieszkujących razem. Za tym poszły zmiany społeczne w kierunku postulatów środowisk LGBT oraz opieki zdrowotnej. Takich fałszywych sformułowań pojawia się coraz więcej.

  1. W jaki sposób zideologizowany język wkracza do powszechnych wyrażeń i do codziennego życia? Dlaczego powinniśmy pilnować, aby taki język nie pojawiał się w dokumentach międzynarodowych?

Słowo aborcja, a tym bardziej zabijanie dzieci w łonach matek u wielu osób budzi złe skojarzenia, a termin prawa reprodukcyjne (chociaż zawiera w tle promocję aborcji) jest łatwiejszy do zaakceptowania. Wiele osób po prostu nie wie, co taki termin w rzeczywistości zawiera i co promuje. Wpisuje się więc go do ważnych dokumentów międzynarodowych, które determinują działania na przyszłość i otwierają drogę do poważnych zmian społecznych. Te wyrażenia pojawiają się w liberalnych mediach, są promowane przez agresywne feministki, organizacje proaborcyjne i lewicowo-liberalnych polityków. Podobnie jest z eutanazją – ludzie wiedzą, że chodzi o skrócenie życia, co budzi lęk. Natomiast pomoc medyczną w umieraniu większość uważa za działanie korzystne dla chorego. Wyrażenia, które powtarzamy, stają się motorem dla wprowadzania zmian społecznych i ich akceptacji, a w konsekwencji dla poważnych zmian cywilizacyjnych. Wpływają na naszą świadomość i wybory oraz powoli, ale skutecznie, podważają fundament wiary chrześcijańskiej, zwłaszcza u młodych, którzy czytają coraz mniej dobrych książek, a swój język kształtują poprzez komunikaty w mediach społecznościowych. Okrutna, kłamliwie prezentowana prawda jest ukryta w środku tych wyrażeń, więc wszyscy powinniśmy zwracać na to uwagę i ich nie używać. Niech wasza mowa będzie: Tak, tak; nie, nie. A co nadto jest, od Złego pochodzi. (Mt 5, 37)

Źródło: Nasz Dziennik/ HLI Polska – 20 lipca 2026 r.

Wspomóż obronę życia

BLIK_LOGO_RGB