Friends HLILogoHLI Human Life International - Polska
Polski serwis pro-life

Ulotki do pobrania i rozpowszechniania TUTAJ

Organizacja Narodów Zjednoczonych 11 lipca obchodzi Światowy Dzień Ludności. To coroczne święto jest pięknie opakowane w język dotyczący opieki zdrowotnej, praw człowieka, rozwoju i godności ludzkiej. Jednak jego historia ma mroczniejszą historię. 

ONZ ustanowiła Światowy Dzień Ludności w 1989 roku po rozgłosie wokół tzw. Dnia Pięciu Miliardów, obchodzonego 11 lipca 1987 roku. Deklarowanym celem było zwrócenie uwagi na pilną potrzebę i wielkie znaczenie problemów ludnościowych w aspekcie globalnym.

Establishment populacyjny już od dziesięcioleci definiuje jednak rodzenie się dzieci jako globalny problem, którym trzeba zarządzać, czyli prowadzić kontrolę populacji. Obecnie wkraje, które wówczas przyjęły to przesłanie, stają w obliczu kryzysu, którego nie daje się ukryć pod żadnym hasłem. Teraz to nie jest już problem zbyt wielu rodzących się dzieci, ale fakt, że rodzi się ich zbyt mało, o wiele za mało.

Ludzi jest coraz mniej. Zamykane są szkoły. Znikają społeczności wiejskie i małych miast.. Kurczy się siła robocza! Nadeszła demograficzna zima!

ONZ nie zaczynała od globalnego sterowania polityką demograficzną. Jej wczesne działania koncentrowały się głównie na gromadzeniu danych ze spisów ludności, badaniu śmiertelności i migracji oraz tworzeniu szacunków demograficznych. Jednak zasadniczo zmieniło się to w latach 60. XX wieku.

W dużej mierze zmiany te napędzała książka Racheli Carson Milcząca wiosna\ oraz wciąż utrzymujący się wśród elit ONZ sposób myślenia oparty na tezach maltuzjańskich. Rozwiązaniem miało być programowe zmniejszenie liczby ludności.

Przywódcy polityczni, bogate fundacje, organizacje kontroli populacji i międzynarodowe biurokracje coraz częściej przedstawiały wzrost populacji, zwłaszcza w biedniejszych krajach, jako zagrożenie dla rozwoju gospodarczego, dostaw żywności, stabilności politycznej i środowiska. W 1965 roku Rada Gospodarcza i Społeczna ONZ (ECOSOC) wezwała do rozszerzenia działalności ONZ w zakresie polityki demograficznej.

W 1967 roku ONZ utworzyła Fundusz Powierniczy Narodów Zjednoczonych na rzecz Działalności Ludnościowej. Rozpoczął on działalność w 1969 roku, a później przekształcił się w Fundusz Ludnościowy Narodów Zjednoczonych (UNFPA). który do dzisiaj twierdzi, że powstał w wyniku rosnącego globalnego zaniepokojenia zmianami demograficznymi oraz rozwoju nowych technologii planowania rodziny.

W ciągu pierwszych dwóch lat działalności UNFPA jego przedstawiciele odwiedzili 84 kraje rozwijające się. Ich plan zakładał zmniejszenie liczby ludności, co oznaczało fundamentalną zmianę. Kwestie demograficzne przestały być przedmiotem obserwacji. Stały się polem dla programów, finansowania, presji politycznej, planowania krajowego i interwencji międzynarodowej.

Kiedy Organizacja Narodów Zjednoczonych zaczęła spotykać się z oporami wobec swojego programu kontroli populacji, przyjęła nową taktykę. Złagodziła język, nie rezygnując jednak z celu.

Na Międzynarodowej Konferencji na temat Ludności i Rozwoju w Kairze w 1994 roku, wcześniejsze, jednoznaczne cele demograficzne ustąpiły miejsca takim sformułowaniom, jak zdrowie i prawa seksualne oraz reprodukcyjne, wzmocnienie pozycji kobiet i indywidualny wybór.

Nowe słownictwo brzmiało mniej przymusowo, za to bardziej humanitarnie. Mechanizm kontroli populacji się rozrósł. Szczyt w Kairze zachował i rozszerzył globalną sieć programów planowania rodziny, inicjatyw w zakresie zdrowia reprodukcyjnego, finansowania międzynarodowego, gromadzenia danych i nadzoru politycznego, po raz pierwszy przyjęte w ramach planu demograficznego z 1974 roku. Język stał się łagodniejszy, ale jego zasięg i intensywność wzrosły. Celem pozostało drastyczne zmniejszenie liczby ludności.

Obecnie ONZ uparcie twierdzi, że polityka demograficzna dotyczy praw jednostki, a nie kontroli populacji. Jednak instytucje, źródła finansowania, pomiary i sieci orzecznicze znacznie rozwinęły się od czasów, gdy potężni aktorzy otwarcie dążyli do obniżenia dzietności. Celem pozostała zmniejszona liczba urodzeń; po prostu swoje programy umieścili w bardziej przyswajalnym opakowaniu.

Obecnie są widoczne tego skutki. W całym rozwiniętym świecie dzietność spadła znacznie poniżej poziomu zastępowalności pokoleń, który wymaga, aby współczynnik urodzeń wynosił co najmniej 2,1 dziecka na kobietę.

Unia Europejska odnotowała w 2024 roku współczynnik dzietności na poziomie zaledwie 1,34, najniższy w swojej historii! W tym roku kraje UE odnotowały 3,55 mln urodzeń, w porównaniu z 6,8 miliona w 1964 roku. W ciągu sześciu dekad roczna liczba dzieci urodzonych w Unii Europejskiej spadła prawie o połowę.

Japonia wielokrotnie ostrzegała Organizację Narodów Zjednoczonych przed konsekwencjami takiego postępowania. Im mniejszy kraj, tym prędzej się wyludnia, więc jej populacja szybko maleje od lat. Prawie trzech na dziesięciu obywateli Japonii ma obecnie 65 lat lub więcej. Kraj zmaga się z niedoborem siły roboczej, opuszczonymi miejscowościami, kurczeniem się szkół, presją na emerytury oraz rosnącymi kosztami opieki zdrowotnej. Przedstawiciele Japonii wezwali społeczność międzynarodową do zwrócenia większej uwagi na niską dzietność po dekadach, podczas których instytucje ONZ koncentrowały się tylko na przeciwdziałaniu wzrostowi populacji. .

Korea Południowa znalazła się w najtrudniejszej sytuacji, gdyż ma wskaźnik dzietności na poziomie 0,72 w 2023 roku. Przy takim poziomie, pokolenie 200 osób dałoby około 70 dzieci i tylko około 20 wnuków. To nie oznacza chwilowych wahań. To są fakty!

Chiny stanowią najbardziej gorzki przykład zbliżającej się zagłady i przyszłego kryzysu finansowego. Przez dziesięciolecia ich rząd egzekwował brutalną politykę jednego dziecka poprzez narzucane ograniczanie liczby urodzeń: przymusowe aborcje, sterylizacje, grzywny i nadzór. Obecnie Chiny stają w obliczu gwałtownego spadku liczby ludności, szybkiego starzenia się społeczeństwa, kurczącej się siły roboczej i zbyt małej liczby młodych ludzi, aby utrzymać starsze pokolenie. Występuje też drastyczny deficyt kobiet, gdyż przez lata preferowano urodzenie chłopca, a dziewczynki często zabijano. Dzisiaj brakuje żon dla tych młodych mężczyzn i kobiet w wieku prokreacyjnym, które mogłyby i zechciały rodzić dzieci, na skutek zachęt ze strony władz.

Rząd nie może przez dziesięciolecia wmawiać społeczeństwu, że dzieci stanowią obciążenie ekonomiczne, a następnie naprawiać szkody nowymi hasłami. To nie działa!

Kraje Europy i Azji starają się teraz odwrócić ten kryzys. Korea Południowa wydaje ogromne pieniądze na zasiłki rodzinne, urlopy rodzicielskie, opiekę nad dziećmi, pomoc mieszkaniową, leczenie niepłodności i comiesięczne zasiłki na dzieci.

Węgry oferują subsydiowane pożyczki rodzinne, pomoc w spłacie kredytów hipotecznych, zwolnienia podatkowe i umorzenie długów związanych z urodzeniem dzieci.

Polska wprowadziła wysokie comiesięczne zasiłki 500+, a obecnie 800+. Dzisiaj ma jeden z najniższych wskaźników dzietności w Europie – poniżej 1,1 dziecka na kobietę. Włochy rozszerzyły zasiłki rodzinne i zasiłki na opiekę nad dziećmi. Sytuacja się jednak nie poprawia. Japonia finansuje opiekę nad dziećmi, urlopy rodzicielskie, pomoc edukacyjną i programy mające na celu ułatwienie zawarcia małżeństwa i życia rodzinnego. Chiny przeszły od karania dużych rodzin do ich promowania. Dzieci się jednak rodzi coraz mniej – to wszystko po prostu nie działa! Problem jest bardziej złożony, niż się początkowo wydawało.

Te nowe systemy pomocowe mogą odciążać rodziców, a rządy powinny wspierać matki, ojców i dzieci. Jednak same bodźce finansowe nie naprawią zmian cywilizacyjnych, które przez pokolenia traktowały płodność jako zagrożenie, macierzyństwo jako tragedię i przeszkodę w samorealizacji kobiety, a ojcostwo jako opcjonalne i mocno obciążające, ponadto niszczenie płodności i aborcję jako styl życia i rozwiązywanie problemów osobistych i społecznych.

Kryzys demograficzny nie rozpoczął się wraz z pojawieniem się niskich wskaźników urodzeń w międzynarodowych arkuszach kalkulacyjnych. Rozpoczął się, gdy społeczeństwa przestały postrzegać dzieci jako wartość i dar. Naród nie może eliminować milionów swoich dzieci, a następnie wyrażać zdziwienie, gdy jego populacja się starzeje.

Nienarodzone dziecko reprezentuje coś więcej niż przyszłą produkcję gospodarczą. Jego wartość nie zależy od tego, czy rząd potrzebuje kolejnego pracownika, podatnika, żołnierza czy opiekuna. Posiada wielką, niezbywalną wartość, ponieważ jest człowiekiem.

Światowy Dzień Ludności nie powinien już promować zarządzania liczbą ludności na świcie. Przecież pomimo wyraźnego spadku dzietności w ostatnim dwudziestoleciu, ONZ nadal promowała propagandę przeludnienia świata i konieczność kontroli populacji. Nikt też nie wpadł na pomysł, aby przeprosić społeczeństwa za agresywną politykę antypopulacyjną i przyznać się do błędu.

Dzisiaj Światowy Dzień Ludności powinien stać się aktem oskarżenia ideologii, która nauczyła narody bać się własnych dzieci. Zbyt wiele społeczeństw zapomniało, że każde dziecko jest darem, każde narodziny obietnicą, a żadna cywilizacja nie przetrwa, jeśli straci wolę witania i wspierania nowego życia.

Zobacz więcej informacji – konferencja Poland Future Summit TUTAJ

 

Źródło: Life News, oprac. własne wg. art. Raimundo Rojasa – 10 lipca 2026 r.

We use cookies

Na naszej stronie internetowej używamy plików cookie. Niektóre z nich są niezbędne dla funkcjonowania strony, inne pomagają nam w ulepszaniu tej strony i doświadczeń użytkownika (Tracking Cookies). Możesz sam zdecydować, czy chcesz zezwolić na pliki cookie. Należy pamiętać, że w przypadku odrzucenia, nie wszystkie funkcje strony mogą być dostępne.