Idea śmierci w wyniku celowego niedożywienia stała się obecnie szeroko komentowana w popularnych mediach. Długi artykuł w New York Times opowiada historię pacjentki z demencją, która zmarła w wyniku zastosowania wobec niego takiego schematu żywienia. Tytuł artykułu brzmi: Nie chciała żyć z zaawansowaną demencją. Dlaczego więc utrzymywano ją przy życiu?
W tym artkule zacytowano córkę kobiety cierpiącej na demencję: - Nigdy nie byliśmy zainteresowani przedłużaniem jej życia tylko po to, aby żyła dłużej. – wspomina pani Hendrickson. Mówi też do lekarza: - Chcieliśmy, żeby po prostu była szczęśliwa i czuła się komfortowo.
Lekarz, który nie był specjalistą geriatrii i nie miał doświadczenia w postępowaniu w przypadkach demencji, zaproponował nowe podejście, zwane minimalnym karmieniem dla komfortu (MCS), które polega na tym, że opiekunowie zaprzestają regularnego, prawidłowego karmienia i pojenia pacjenta z demencją, a w zamian oferują mu tylko tyle jedzenia i płynów, ile jest potrzebne, aby zapewnić mu komfort i to tylko wtedy, gdy taka osoba wykazuje oznaki głodu lub pragnienia.
Pomysł polega na tym, że osoba z zaawansowaną demencją, która nie interesuje się jedzeniem lub ma ograniczone nim zainteresowanie, może umrzeć, jeżeli zacznie odmawiać wystarczającej ilości płynów i kalorii, koniecznych do życia.
Problem nie polega na tym, że pacjenci odmawiają nawodnienia i nie interesują się jedzeniem, ale na tym, że nie dostarcza się im tyle pożywienia, ile by chcieli, powodując celowe niedożywienie.
Oryginalny artykuł bioetyczny podaje następującą definicję tej praktyki: Minimalne karmienie dla komfortu to dostarczanie tylko tyle jedzenia i płynów, ile jest potrzebne, aby uniknąć dyskomfortu…
Jedzenie i picie nie jest planowane; opiekunowie oferują jedzenie i płyny tylko w odpowiedzi na oznaki głodu i pragnienia.
Pacjenci nie są ani budzeni na regularne posiłki, ani zachęcani do jedzenia i picia. Zamiast tego oferuje się im częstą, skrupulatną opiekę stomatologiczną, stały kontakt społeczny, dotyk terapeutyczny, rozproszenie uwagi sensorycznej oraz leki łagodzące niepokój związany z widocznym pragnieniem lub głodem, zanim otrzymają minimalne ilości płynów lub pokarmów.
Innymi słowy, jeżeli pacjent wykazuje oznaki głodu, tłumi się tę potrzebę lekami (np. sedacją?). O ile pacjent nadal chce jeść, odmawia się mu podawanie wystarczającej ilości jedzenia i napojów koniecznych dla podtrzymania jego sił.
Najważniejszym celem nie jest więc deklarowany komfort, ale przyspieszenie śmierci.
Pacjent z demencją może żyć latami, jeśli jest odpowiednio odżywiany i otrzymuje regularne posiłki, ale w ramach MCF czas do śmierci wynosi tygodnie lub miesiące.
Sugeruje się nawet, aby osoby, które pełnią przyznaną przez sąd opiekę zastępczą, mogły decydować o powolnym głodzeniu pacjentów w przypadku braku podpisania przez nich zgody.
Poniżej wymienione działania czy zaniechania nie są jednak celowym minimalnym karmienirm dla komfortu,
- Przymus karmienia umierających. Nigdy nie należy wmuszać pokarmu wobec osób umierających, gdyż odmowa przyjmowania jedzenia często jest naturalnym elementem procesu umierania.
- Karminie przy pomocy sondy. Jest to prawidłowa okołooperacyjna terapia medyczna, dzięki której dostarcza się choremu specjalną mieszankę pokarmową. Chory może jej odmówić, jeżeli zorił to wcześniej. Natomiast karmienie łyżką, gdy pacjent chętnie je, jest formą humanitarnej opieki, tej samej kategorii, co dbanie o ciepło, higienę czy odwracanie pacjenta, aby uniknąć odleżyn.
- Uporczywa terapia: Polega na utrzymywaniu pacjentów przy życiu tak długo, jak to tylko możliwe, przy użyciu dokuczliwych i mało skutecznych terapii, niezależnie od ich woli. Pacjenci z demencją mogą wcześniej złożyć oświadczenie o odmowie reanimacji, kontynuowania dializ, chemioterapii, respiratorów i innych interwencji medycznych podtrzymujących życie.
- Inne kwestie. Przykładowo: Jaki wpływ na opiekunów miałoby nałożone na nich prawo do odmowy karmienia pacjenta, chociaż chce jeść? Prawdopodobnie wielu z tych, którzy troskliwie opiekują się chorymi, okazałoby troskę i nie chciało realizować takiego prawa.
Co z ryzykiem nadużyć ze strony chciwych krewnych, którzy czekają na spadek? Co działoby się w domach opieki dla seniorów, które otrzymują ryczałtowe dofinansowania rządowe?
Jak wielka byłaby pokusa odrzucania osób bezbronnych w społeczeństwie, co oczywiście byłoby powiązane z oszczędzaniem finansowania służby zdrowia.
I jeszcze jedno poważne pytanie. W jaki sposób definiowanie pacjentów z demencją jako osób nadających się do uśmiercenia, mogłoby wpłynąć na ich traktowanie z pomijaniem równych dla wszystkich praw człowieka?
Te pytania nie są abstrakcyjne. Autorka przytacza osobiste doświadczenie, gdy u schyłku życia znalazła się jej matka z poważną demencją. Mama korzystała ze wsparcia hospicjum domowego. W pewnym momencie odmówiła jakiegokolwiek jedzenia i wyglądało na to, że to już koniec. Jednak jej opiekunka przyniosła jej brzoskwiń w puszce. Mama przyjrzała się im, szybciutko wszystkie zjadła i poprosiła o więcej! Wkrótce zaczęła jeść także inne posiłki, szczególnie miski płatków śniadaniowych. – To jest pyszne! – powtarzała. Innymi słowy, radość z jedzenia tego, co lubiła i miała ochotę z pewnością przynosiła jej większy komfort niż podawanie leków, które pozbawiłyby ją odpowiedniego pożywienia.
Minimalne karmienie dla komfortu to eufemizm w rzeczywistości oznaczający eutanazję w zwolnionym tempie. Gdyby na to pozwolono, ostatecznie doprowadziłoby to do przypadków, w których pacjenci z zaawansowaną demencją legalnie, powoli uśmiercani – wszystko w imię jeszcze większego współczucia i komfortu, jak w samobójstwie wspomaganym. To po prostu nowa forma powolnej eutanazji, gdzie wszystkie stosowane argumenty są podobne.
Źródło: Life News/ New Jork Times, wg art. Wesley Smith – opracowanie własne– 1 maja 2026 r.
Wspomóż obronę życia














Deutsch (Deutschland)
Українська (Україна)
Русский (Россия)
Polski (PL)
English (United Kingdom)
