Rządzący chcą wprowadzić w Polsce szybkie rozwody bez sądu. W parlamencie trwają prace nad rządową nowelą Kodeksu Rodzinnego i Opiekuńczego. Ustawę uchwalił już Sejm. Projekt czeka teraz na rozpatrzenie w Senacie. Projekt krytykują organizacje prorodzinne które podkreślają, że uderza on w instytucję rodziny.
Według danych GUS ostatnia dekada przeniosła dramatyczny spadek zawieranych małżeństw. Przez 10 lat liczba ślubów cywilnych spadła o 30 procent a kościelnych nawet o 50 procent. Według danych Instytut Statystyki Kościoła Katolickiego w 2014 r. udzielono 132 tys. sakramentów małżeństwa a w 2024 roku 68 tysięcy 200. W przypadku tzw. związków cywilnych – w 2014 roku zawarto ich 188 tysięcy 400 a 2024 – 135 tysięcy 400. To bardzo niepokojące dane – biorąc pod uwagę kryzys demograficzny – mówi działacz społeczny Miłosz Tamulewicz.
– Wiemy jaką funkcję pełnią małżeństwa. Związki partnerskie nie mają żadnej funkcji – małżeństwo ma. Małżeństwo jest związkiem kobiety i mężczyzny, w efekcie którego ma powstać potomstwo. Tak mówi nauczanie Kościoła Katolickiego. Wiemy, że osoby nie mogą zawrzeć małżeństwa, jeżeli nie są gotowe do przyjęcia potomstwa – zauważa.
Do tego dochodzi także rosnąca liczba rozwodów. Według wstępnych szacunków GUS w 2025 r. rozwiodło się ok. 61 tys. par małżeńskich, tj. o ponad 3 tys. więcej niż rok wcześniej. Co więcej rządzący forsują tzw. szybkie rozwody.
Rządowy projekt nowelizacji Kodeksu Rodzinnego i Opiekuńczego został już uchwalony. Zakłada on rozwód w Urzędzie Stanu cywilnego. Koszt to 600 zł. Będą mogli z niego skorzystać małżonkowie, którzy zgadzają się na zakończenie małżeństwa, mają co najmniej roczny staż małżeński oraz nie mają wspólnych małoletnich ani nienarodzonych dzieci. Głównym skutkiem będzie erozja instytucji małżeństwa – wskazuje socjolog dr Jakub Koper.
– Jeśli to doszłoby do skutku to rozwiązanie prawne, to mamy wtedy taką sytuację, że robimy co chcemy i związki, które teraz już bardzo często się rozpadają, które są zawierane choćby tylko przed przedstawicielem Urzędu Stanu Cywilnego, będą jeszcze łatwiejsze do rozwiązania. To doprowadzi tylko i wyłącznie do erozji tej instytucji jaką jest małżeństwo – mówi socjolog, dr Jakub Koper.
Zmiany krytykują organizacje prorodzinne, które podkreślają, że uderzą one w instytucję rodziny.
– Jeżeli państwo zamiast fundować terapię dla par, zamiast ratować małżeństwa, skupia się na tym, żeby jak najszybciej te osoby mogły się rozwieść, to w efekcie będziemy mieli katastrofę demograficzną i katastrofę społeczną – dodaje Miłosz Tamulewicz.
To stabilne małżeństwa są najlepszym środowiskiem do tego, aby rodziły się dzieci – podkreśla politolog dr Aleksander Kozicki.
– W historii mamy wiele przykładów prowadzenia polityki antynarodowej przez władze państwowe. Wspieranie i ułatwianie rozwodów jest tego namacalnym dowodem znanym z historii. Często chodzi to w parze oczywiście z tak zwaną kontrolą urodzin i z aborcją. To jest polityka stosowana m.in. przez III Rzeszę na ziemiach okupowanych w Polsce podczas II Wojny Światowej. Jeżeli chce się budować silny projekt polityczny, on musi stać na silnych fundamentach pronatalistycznych – przypomina politolog dr Aleksander Kozicki.
Walka z kryzysem demograficznym jest dziś kluczowym wyzwaniem. Dane nie pozostawiają złudzeń – Polskę czeka zapaść demograficzna. W ubiegłym roku liczba urodzeń była o ok. 168 tys. niższa od liczby zgonów. Odnotowano najniższą liczbę urodzeń od czasów II wojny światowej – ok. 238 tys., przy 406 tys. zgonów.
[TVTrwam/radiomaryja.pl z 4 kwietnia 2026, zdj. Unsplash/ioann-mark-kuznietsov]















Deutsch (Deutschland)
Українська (Україна)
Русский (Россия)
Polski (PL)
English (United Kingdom)
