Narodowy Fundusz Zdrowia nałożył karę na szpital kliniczny w Łodzi. To tam matka Felka próbowała pozbyć się poczętego dziecka. Chłopiec zginął później w Oleśnicy. Łódzka placówka jest przynajmniej piątą ukaraną przez NFZ za nieprzeprowadzenie aborcji.
Wysokość kary nałożonej na łódzki szpital nie została jeszcze ujawniona.
- O ostatecznej karze dla szpitala będziemy mogli poinformować po zakończeniu ewentualnej procedury odwoławczej – powiedział Paweł Florek, rzecznik NFZ.
Mógł żyć!
NFZ nałożył karę w związku z głośną sprawą chłopca nazwanego Felkiem. Badania prenatalne wykazały, że nienarodzony maluch prawdopodobnie cierpiał na wrodzoną łamliwość kości.
Lekarze z Centralnego Szpitala Klinicznego Uniwersytetu Medycznego w Łodzi ocenili, że z tą chorobą może żyć, ale poród powinien się odbyć przez cesarskie cięcie. Matka Felka domagała się jednak aborcji i w tym celu przedstawiała zaświadczenie o własnych zaburzeniach psychicznych.
Ze względu na zagrożenie życia lekarze zamknęli ją w izolatce oddziału psychiatrycznego. Ostatecznie z pomocą środowisk proaborcyjnych trafiła do Oleśnicy, gdzie ginekolog Gizela Jagielska przeprowadziła aborcję, wstrzykując 36-tygodniowemu dziecku chlorek potasu w serce.
Według Gazety Wyborczej, która opisała karę dla łódzkiego szpitala, NFZ uznał, że placówka naruszyła prawo do informacji, godności i intymności pacjentki. Ponadto miało dojść do uzależnienie udzielenia świadczenia w postaci aborcji od dostarczenia zaświadczenia, które już było w dyspozycji szpitala. Chodzi o zaświadczenie od psychiatry.
To by było zabójstwo!
- Wbrew narracji prezentowanej przez «Gazetę Wyborczą», lekarze z Centralnego Szpitala Klinicznego w Łodzi, na czele z prof. (Piotrem) Sieroszewskim, nie uchylali się od udzielenia pomocy – podkreśla w swoim komentarzu mec. Katarzyna Gęsiak z Ordo Iuris. – Pacjentce oferowano zakończenie ciąży poprzez cesarskie cięcie, co pozwoliłoby na udzielenie choremu chłopcu specjalistycznej pomocy medycznej zaraz po urodzeniu. Prof. Sieroszewski jednoznacznie argumentował, że płód – mimo zdiagnozowanej wrodzonej łamliwości kości – był zdolny do życia poza organizmem matki. W tej sytuacji wykonanie aborcji byłoby celowym zabiciem dziecka potencjalnie zdolnego do życia.
Jak podkreśla mec. Gęsiak, złamaniem prawa było to, co stało się w Oleśnicy.
9-miesięczny Felek został zabity z rąk dr Gizeli Jagielskiej poprzez zastrzyk z chlorku potasu prosto w serce. W przypadku dziecka zdolnego do samodzielnego przeżycia, takie działanie nie powinno być kwalifikowane jako pomocnictwo w aborcji, lecz jako zabójstwo, które podlega znacznie surowszej odpowiedzialności karnej – pisze prawniczka.
Zła kontynuacja
Proceder nakładania wysokich kar na szpitale chroniące nienarodzone dzieci zapoczątkowała była minister zdrowia Izabela Leszczyna. Sankcja może wynieść do 2 proc. wartości kontraktu z NFZ.
Kary od 100 tys. zł do 350 tys. zł (po odwołaniach; początkowo niektóre przekraczały pół miliona zł) nałożono na placówki z Łodzi, Pabianic, Lubartowa i Wrocławia.
Poprzednia minister wspólnie z byłym ministrem sprawiedliwości Adamem Bodnarem zabroniła też weryfikacji zaświadczeń od psychiatry mających posłużyć za podstawę przeprowadzenia aborcji.
Prokuratura badała sprawę śmierci Felka, ale umorzyła ją w dziwnych okolicznościach w grudniu 2025 r.
Źródło: termedia.pl, ordoiuris.pl/ Opoka – 4 marca 2026 r.















Deutsch (Deutschland)
Українська (Україна)
Русский (Россия)
Polski (PL)
English (United Kingdom)
