Żyjemy w czasie nieustannego napięcia, lęku i strachu przed światem zewnętrznym. Pedagog Małgorzata Nawrocka na antenie Radia Maryja zwraca uwagę, że te emocje coraz silniej wchodzą do domów i rodzin, wpływając na wychowanie dzieci, relacje i poczucie bezpieczeństwa.
Gość audycji „Porady pedagoga i psychologa” na antenie Radia Maryja wyraźnie rozróżnia lęk i strach, które często traktowane są jako synonimy. Lęk – jak tłumaczy – rodzi się w człowieku i nie zawsze ma racjonalne podstawy. To napięcie, które potrafi ciągnąć się latami i cicho niszczyć codzienne funkcjonowanie.
– Lęk to jest nasz świat wewnętrzny, czyli wszystko to, co gdzieś tam w środku, w sercu, w umyśle nas dusi i to niekoniecznie musi być racjonalne. Nasze lęki mogą być przejawem bardzo wielu rzeczy, które np. dla innych są neutralne, w ogóle nieistotne, a dla nas w naszym życiu, w naszej konkretnej historii, a nie innej, powodują jakieś napięcia, bardzo nieprzyjemne, dręczące nas czasem latami. Jest jakiś element nieracjonalności w tym naszym lęku wewnętrznym, natomiast strach umieszcza się jako emocje, takie silne uczucie bardzo zewnętrzne – zauważa Małgorzata Nawrocka.
Strach natomiast jest reakcją na realne zagrożenia, na przykład wojny, kryzysy gospodarcze i chaos informacyjny. Problem zaczyna się wtedy, gdy te emocje kumulują się w życiu dorosłych i dzieci, niszcząc fundament, na którym powinna opierać się rodzina. Jest nim poczucie bezpieczeństwa, kluczowe dla rozwoju emocjonalnego, intelektualnego i społecznego. Bez niego trudno o spokój, radość, czy zdolność planowania przyszłości.
– Poczucie bezpieczeństwa jest fundamentem bardzo wielu pozytywnych rzeczy, które mają szansę rozwinąć się w naszej rodzinie, tak w dorosłych jak i w dzieciach. To jest przede wszystkim spokój, czyli taki oddech, wytchnienie, zatrzymanie, które naprawdę jest błogosławione dla każdej osoby. Z tego też poczucia bezpieczeństwa wynika radość. Śmiejemy się głośno, bardzo swobodnie, czujemy się bardziej szczęśliwi, kiedy mamy poczucie bezpieczeństwa – mówi pedagog.
Brak tego fundamentu prowadzi do realnych konsekwencji poznawczych. Zaczynamy odczuwać stres, a długotrwały stres osłabia zdolność myślenia, podejmowania decyzji i radzenia sobie z codziennymi obowiązkami.
– Stres, zwłaszcza bardzo silny, albo długotrwały, potrafi zredukować intelekt człowieka do zera prawie. W sytuacji maksymalnego stresu wyłącza się myślenie, jesteśmy też bezradni, jest napięcie. Oczywiście pewnych sytuacji się nie uniknie, ale chodzi o to, żeby sobie samemu jeszcze dodatkowo nie stwarzać takich przestrzeni, żeby po prostu siebie nie ograniczać. Z tego też wynika zdrowie fizyczne i psychiczne osoby, która ma poczucie bezpieczeństwa w swojej rodzinie czy w jakiejś większej społeczności. Wynika z tego też jakaś stabilność, nawet chęć do pracy, zwykła chęć do pracy. Jak jest to poczucie, że wszystko jest w porządku, że jesteśmy bezpieczni, to wtedy wyzwania, obowiązki są chętniej podejmowane. Mamy zaufanie też do innych – zwraca uwagę pedagog.
Cała rozmowa z Małgorzatą Nawrocką dostępna jest [tutaj].
(Za radiomarzja.pl, zdj. Unsplash-richard-stachmann)














Deutsch (Deutschland)
Українська (Україна)
Русский (Россия)
Polski (PL)
English (United Kingdom)
