Friends HLILogoHLI Human Life International - Polska
Polski serwis pro-life

Rok 2022 był tym, w którym nie obowiązywała tzw. przesłanka eugeniczna pozwalająca na zabicie dziecka nienarodzonego z powodu podejrzenia, że jest chore.

Pomimo uznania tej przesłanki za niekonstytucyjną (od stycznia do grudnia 2022 r.) zanotowano wzrost liczby przeprowadzonych aborcji: ze 107 w 2021 r. do 161 w 2022 r., co oznacza przyrost prawie o 50 procent. We wszystkich tych sytuacjach powołano się na przesłankę zagrożenia życia lub zdrowia matki – pisze na łamach „Naszego Dziennika”, redaktor Rafał Stefaniuk.

Czy doszło do nadużycia przesłanki zagrożenia życia lub zdrowia matki? Ministerstwo Zdrowia obojętne wobec skali wzrostu tzw. aborcji o 400 procent.

– Ten fakt jest początkiem niewytłumaczalnych splotów wydarzeń, które budzą niepokój. W 2021 r. wykonano w całej Polsce 32 aborcje na podstawie tej przesłanki. W kolejnym roku było już ich 161. Mówimy więc o gigantycznym przyroście aborcji – ponad 400 procent – zauważa w rozmowie z „Naszym Dziennikiem” Jacek Kotula, radny Sejmiku Województwa Podkarpackiego oraz obrońca życia i rodziny.

Ministerstwo Zdrowia, w przekazanej „Naszemu Dziennikowi” wymijającej i ogólnikowej odpowiedzi, podkreśla, że decyzja o tym, czy wystąpiły okoliczności zagrożenia dla życia lub zdrowia kobiety ciężarnej, jest podejmowana przez lekarza w odniesieniu do konkretnego przypadku.

„Lekarz ma obowiązek wykonywać zawód zgodnie ze wskazaniami aktualnej wiedzy medycznej, dostępnymi mu metodami i środkami zapobiegania, rozpoznawania i leczenia chorób, zgodnie z zasadami etyki zawodowej oraz z należytą starannością” – informuje biuro prasowe.

Odpowiedzi resortu wskazują, że obecną sytuację uważa za naturalną i niebudzącą wątpliwości.

– Lekarz wykonuje swoje obowiązki zgodnie z najlepszą wiedzą, ale wiążą go też procedury. Powaga sytuacji wymagałaby chociaż sprawdzenia tego, z jakich powodów dochodzi do tak niewytłumaczalnych anomalii statystycznych – mówi nam Ewa Kowalewska, prezes Human Life International Polska.

Według procedur przytaczanych przez Ministerstwo Zdrowia „wystąpienie okoliczności wskazujących, że ciąża stanowi zagrożenie dla życia lub zdrowia kobiety ciężarnej, stwierdza lekarz posiadający tytuł specjalisty w zakresie medycyny właściwej ze względu na rodzaj choroby kobiety ciężarnej”.

Informacja ta wraz ze stwierdzoną przyczyną, dla której ciąża zagraża życiu lub zdrowiu kobiety, trafia do dokumentacji medycznej. Zarówno stwierdzenie powyższych okoliczności, jak i ewentualna weryfikacja diagnozy lekarskiej może być dokonana wyłącznie przez lekarza.

„Zaistnienie takich okoliczności jest stwierdzane zawsze przez lekarza, innego niż lekarz dokonujący zabiegu przerwania ciąży” – informują służby prasowe Ministerstwa Zdrowia.

Jacek Kotula uważa to stanowisko za skandaliczne.

– Lekarz nie jest panem życia i śmierci, a jako taki musi podlegać jasnym procedurom. Skoro są wątpliwości, czy wykonuje on swoją pracę zgodnie z literą prawa, to należałoby się tej sprawie przyjrzeć. Ślepa wiara w dobrą wolę służby zdrowia to za mało. Tym bardziej, że nikt nie zwolnił państwa polskiego z realizacji swoich zadań kontrolnych – podkreśla radny Sejmiku Województwa Podkarpackiego.

– Gdzie nas to doprowadzi jako Naród, gdy lekarz będzie kierował się tylko najlepszą wiedzą, a będzie ignorował sumienie? – pyta w rozmowie z „Naszym Dziennikiem” dr Artur Dąbrowski, prezes Akcji Katolickiej Archidiecezji Częstochowskiej.

Wielkim błędem współczesnej medycyny – w jego ocenie – jest to, że ignoruje zasady moralne i etyczne.

– Stanowisko resortu zdrowia to potwierdza. Jeżeli przyjrzymy się formacji medycznej, to niknie tam etyka. Student nie jest przygotowywany do tego, aby stać się lekarzem sumienia. Tezy, które głosi resort zdrowia, wydają się nie śmieszne, ale niebezpieczne – dodaje dr Artur Dąbrowski.

Jak zauważa, dzieje się tak także pod presją społeczną, aby lekarze dokonywali tzw. aborcji.

Triumf aborcyjnego lobby?

Kolejne dane, które uzyskaliśmy z Ministerstwa Zdrowia, pokazują, że nieco ponad połowa tzw. aborcji w Polsce – 82 na 161 – miała miejsce w jednym z województw: dolnośląskim. W 2021 r. w tym województwie wykonano 13 aborcji, z czego żadnej w przypadku zagrożenia zdrowia czy życia matki.

– To się statystycznie nie broni. To niemożliwe, aby jedno województwo kumulowało ponad połowę wszystkich aborcji w kraju. Tym bardziej że to województwo nie wyróżniało się na tym tle w przeszłości. W 2021 r. nie wykonano tam żadnej aborcji z powodu zagrożenia zdrowia i życia matki –   przypomina Jacek Kotula.

Wojewoda dolnośląski, podobnie jak Ministerstwo Zdrowia, nie dostrzega jednak problemu.

„Każdorazowo osobą decydującą o przeprowadzeniu aborcji jest lekarz prowadzący. Nie ma pogłębionych badań, które w sposób satysfakcjonujący tłumaczyłyby wspomnianą statystykę, a jednocześnie liczba przeprowadzonych aborcji utrudnia wyciąganie ogólnych wniosków. Fakt ten może wynikać np. z występowania większej liczby specjalistów w regionie bądź też z obiegowych opinii” – poinformowało nas Biuro Prasowe Wojewody Dolnośląskiego.

– Badań nie ma, ale może czas je przeprowadzić? – pyta Jacek Kotula.

W jego ocenie nieakceptowalne jest to, że instytucje państwa polskiego, które powinny sprawować również funkcję kontrolną, umywają ręce w sprawie, która dotyczy fundamentów naszej państwowości.

– Możemy mówić dzisiaj o pełnym triumfie lobby aborcyjnego w naszym kraju. Grupa wrzeszczących feministek (bez większego poparcia społecznego), które z wielką agresją przechodzą przez nasze ulice, sterroryzowała państwo polskie. To stan przykry, ale budzący też moją odrazę – zaznacza Jacek Kotula.

– Okazuje się, że na Dolnym Śląsku lekarze mają zupełnie inną wiedzę niż lekarze z Podkarpacia. Jeżeli resort zdrowia i wojewoda dolnośląski tego nie widzą, uważają, że to nie problem, jest to szokujące – wskazuje dr Artur Dąbrowski.

Według niego wydaje się, że lekarze w Polsce znaleźli skuteczny sposób obchodzenia prawa.

– Jeżeli nawet zawodzi mnie intuicja, to rolą instytucji państwowych jest zbadać to, co się dzieje, a dzieje się bardzo źle. Tak duży wzrost aborcji w kraju musi budzić niepokój – dodaje prezes Akcji Katolickiej Archidiecezji Częstochowskiej.

Furtka dla obchodzenia prawa

Pod koniec stycznia 2021 r. w Dzienniku Ustaw opublikowano orzeczenie Trybunału Konstytucyjnego z 22 października 2020 r. uznające tzw. przesłankę eugeniczną za niezgodną z polską ustawą zasadniczą. Wówczas przesłanka ta zniknęła z polskiego porządku prawnego. Obrońcy życia podnosili jednak, że pozostająca w polskim prawie przesłanka dotycząca zagrożenia życia lub zdrowia matki stanie się furtką dla obchodzenia prawa.

– Stan zagrożenia życia i zdrowia matki to zupełnie inna kategoria moralna i etyczna niż zabicie dziecka tylko po to, aby coś uzyskać – z reguły wygodne życie bez dziecka. Naginanie obecnych przesłanek tylko po to, aby „pozbyć się” dziecka, jest otwieraniem drzwi przed aborcją na życzenie. To jest bardzo niebezpieczne – alarmuje Ewa Kowalewska.

Polska zaczyna wchodzić na drogę niegdyś katolickich krajów Europy Zachodniej.

– W Irlandii i Hiszpanii pierwszym krokiem zmierzającym do zalegalizowania aborcji było stwierdzenie, że stan psychiczny kobiety spodziewającej się dziecka może stanowić zagrożenie dla jej zdrowia lub życia. Podobnie rzecz ma się w Anglii – wskazuje prezes Human Life International Polska.

Ministerstwo Zdrowia nie udzieliło nam odpowiedzi na pytanie, ile aborcji w 2022 r. wykonano z powodu tzw. problemów związanych z psychiką matki.

[Za: Radiomaryja.pl/ Rafał Stefaniuk- Nasz Dziennik, zdj.Unsplash/TuQ]