Friends HLILogoHLI Human Life International - Polska
Polski serwis pro-life

Ulotki do pobrania i rozpowszechniania TUTAJ

Rada Praw Człowieka ONZ w dniu 7 lipca br. przyjęła rezolucję potępiającą przemoc reprodukcyjną w sytuacjach humanitarnych. W tekście wymieniono rzeczywiste okrucieństwa, w tym przymusową aborcję, przymusową sterylizację, przymusową antykoncepcję i przymusową ciążę.

Jednakże International Big Abortion (Międzynarodowa Organizacja ds. Dużej Aborcji) przyjrzała się tej rezolucji i w jakiś zadziwiający sposób doszła do wniosku, że prawdziwym złoczyńcą są amerykańskie centra pomocowe dla kobiet w ciąży kryzysowej, które zapewniają matkom pieluszki dla ich nowo narodzonych dzieci. To pokazuje sposób myślenia i działania lobby proaborcyjnego.

Chiny przez dekady prowadziły politykę jednego dziecka terroryzując kobiety w ciąży poprzez łapanki na ulicach, zastraszane, karane grzywnami, aresztowania, przymusową sterylizację oraz przymusową aborcję, zakazując urodzenia dzieci, które były oczekiwane i chciane. Wtedy International Big Abortion milczała!

Podobnie było w Peru, kiedy jako cel wyznaczono sterylizację ubogich i rdzennych kobiet, często bez ich zgody. Wówczas również International Big Abortion milczała.

Podobnie, gdy w Grenlandii duńskie władze przymusowo wszczepiały wkładki domaciczne tysiącom inuickich kobiet i dziewcząt, niektórym zaledwie nastoletnim, bez ich wiedzy i zgody, również milczała.

To była oczywista przemoc reprodukcyjna. Brutalna, wyrachowana, sponsorowana przez państwo, przemoc wobec kobiet, dzieci, rodzin i całych społeczności. Jednak ci, którzy zarabiają miliardy dolarów rocznie na aborcji, milczeli.

Takie historie najwyraźniej nie zwracają uwagi lobby aborcyjnego. Przyznają natomiast, że przymusowa aborcja i sterylizacja istnieją wystarczająco długo, aby być argumentem przejęcia kontroli nad językiem, a następnie gwałtownie pędzą ku prawdziwemu celowi swojej obsesji, czyli przeciwko = prawom chroniącym nienarodzone dzieci. Po prostu znakomicie wiedzą, że aborcja to są wielkie pieniądze.

Ich argumentacja jest tak absurdalna, że wręcz trudno przedstawić ją wprost.

Kiedy rząd zmusza kobietę do aborcji, jest to przemoc reprodukcyjna. Kiedy rząd odmawia komuś pozwolenia na zabicie nienarodzonego dziecka, to według nich również jest przemoc reprodukcyjna!

Kobieta Chinach zmuszona do położenia się na łóżku ginekologicznym w celu przeprowadzenia wymuszonej aborcji i kobieta, której zaoferowano pieluchy w centrum pomocowym pro-life według tej opinii jest traktowana identycznie jako ofiara przemocy reprodukcyjnej.

Kampania sterylizacyjna w Peru, tak samo jak amerykańskie prawo chroniące życie poczętego dziecka, którego serce już bije, są traktowane jako podobne wersje tego samego zjawiska – przemocy reprodukcyjnej! Na dodatek traktują to jako pełną wersję praw człowieka!

To po prostu są ideologiczne bzdury! Atak na centra pomocowe dla brzemiennych kobiet w trudnej sytuacji życiowej obnaża całą tę grę.

Centra pomocowe dla brzemiennych kobiet w sytuacji kryzysowej zapewniają bezpłatne testy ciążowe, możliwość wykonania USG, ubranka dla noworodków i niemowląt, łóżeczka, nosidełka, wózki. Są tam możliwości uzyskania skierowania na bezpłatne badania prenatalne, wykłady i zajęcia dla rodziców, wyżywienie, poradnictwo, pomoc mieszkaniową i transport.

Centra te pomagają kobietom, które czują się osaczone, poddawane presji. Pomagają matkom, których partnerzy ulotnili się, których rodziny wywierają na nie presję aborcyjną lub których finanse nie są w stanie udźwignąć kolejnych wydatków.

Aktywiści proaborcyjni to wszystko obserwują i widzą zagrożenie dla własnego biznesu. Nie dostrzegają zagrożenia dlakobiet i ich poczętych dzieci – to ich w ogóle nie obchodzi. Dla nich zagrożeniem jest zakaz, a nawet tylko ograniczenie możliwości dokonania aborcji.

Kobieta, która otrzymuje praktyczną pomoc, staje się wyzwolona od presji, nie musi zabijać swojego poczętego dziecka, jak jej usilnie wmawiano. Matka, która zobaczy swoje poczęte dziecko na USG, widzi prawdę – jej maluszek żyje i rusza się, a jego serduszko bije! Nie da wiec sobie wmówić, że to tylko zlepek komórek. Z reguły wtedy budzi się niej kochająca matka. Pełna lęku kobieta, która otrzyma wyżywienie, schronienie, opiekę, przyjaźń i wsparcie, może zauważyć, że placówka aborcyjna nigdy nie była dla niej wybawieniem.

Właśnie z tego powodu centra pomocowe dla brzemiennych kobiet w sytuacjach kryzysowych doprowadzają aktywistów aborcyjnych do szału. Centra te nie czerpią zysków z przeprowadzanych akcji. Starają się, aby kobieta przestała się bać. Nie odsyłają jej do domu, aby samotnie krwawiła po zażyciu tabletki aborcyjnej. Nie zarabiają pieniędzy na uśmierceniu jej dziecka. Pomagają jej także materialnie, aby mogła utrzymać siebie i swoje dziecko.

Teraz ta pomocowa działalność ma wymagać kontroli ze strony Organizacji Narodów Zjednoczonych. Trzeba podziwiać tę bezczelność! Przecież rządy, które masowo wymuszały dokonywanie aborcji, teraz otrzymują graty. Tymczasem wolontariusze rozdający mleko modyfikowane dla niemowląt i paczki pieluch, stają się podejrzani o łamanie praw człowieka!

Kołyska staje się symbolem przymusu. Badanie USG staje się nadużyciem. Zajęcia dla rodziców stają się przemocą ideologiczną. Kobieta oferująca pomoc innej kobiecie staje się częścią mrocznego, międzynarodowego spisku przeciwko wolności reprodukcyjnej.

Nadużywanie przez nich terminu ciąża przymusowa koreluje z tym samym nieuczciwym schematem. W międzynarodowym prawie karnym ciąża przymusowa odnosi się do poważnego okrucieństwa obejmującego bezprawne uwięzienie, przymus i zamiar popełnienia przestępstwa.

Nie oznacza to wcale, że każda kobieta, której odmówiono aborcji na życzenie, doświadczyła gwałtu, uwięzienia lub ludobójstwa. Zwolennicy aborcji rozumieją to rozróżnienie, ale traktują je jako niewygodne. Chcą więc, aby termin ciąża przymusowa oznaczał każdą ciążę, która trwa po wprowadzeniu w życie prawa ratującego życie poczętych dzieci.

Poczęte, nienarodzone dziecko w łonie matki, przekształcili w najeźdźcę i agresora. Opisali więc odmowę prawa do zabójstwa jako akt przemocy. Gdy uśmiercone dziecko znika, wszystko staje się możliwe: osoba dokonująca aborcji staje się wyzwolicielem, a centrum dla kobiet w ciąży prześladowcą. Prawo chroniące niewinne życie dzieci w okresie prenatalnym staje się przestępstwem. To moralna inwersja, wypolerowana żargonem ONZ.

Jednak rezolucja Rady Praw Człowieka ONZ z 7 lipca nie ustanowiła międzynarodowego prawa do aborcji! Nie potępia praw chroniących życie dzieci w łonach matek.. W żaden sposób nie upoważnia do ataków na centra pomocowe dla kobiet w ciąży. Nie daje też biurokratom ONZ władzy nad legislaturami stanowymi ani lokalnymi organizacjami charytatywnymi w suwerennym kraju, jakim sa Stany Zjednoczone. 

To, co oferuje, to zafałszowany chwyt językowy (specyficzny idiom), który zwolennicy aborcji zamierzają wykorzystywać dla wszelkich politycznych korzyści, jakie tylko będą mogli. Będą umieszczać przemoc reprodukcyjną w raportach organizacji pozarządowych. Będą go powtarzać przed organami traktatowymi. Będą naciskać na specjalnych sprawozdawców, aby go stosowali. Będą go wykorzystywać w kampaniach medialnych, procesach sądowych, przesłuchaniach legislacyjnych i przeglądach międzynarodowych. 

Następnie, gdy wystarczająca liczba aktywistów proaborcyjnych będzie się wzajemnie cytować, ogłoszą, że Organizacja Narodów Zjednoczonych uznała prawodawstwo pro-life za naruszenie praw człowieka. Na razie ONZ niczego takiego nie mówi. 

Prawda jednak z czasem wypływa na wierzch. Pomimo tych manipulacji świat będzie wiedział, że: przymusowa aborcja to przemoc; przymusowa sterylizacja to przemoc; zmuszanie kobiet i dziewcząt do antykoncepcji to przemoc; zabijanie nienarodzonych dzieci to przemoc. 

Jednak pomoc brzemiennej matce w znalezieniu mieszkania, to nie przemoc. Podarowanie jej pieluch dla dziecka, to nie przemoc. Pokazanie jej obrazu dziecka na USG w czasie rzeczywistym, to nie przemoc. Zgodna z prawem ochrona poczętego dziecka w jej łonie to nie przemoc. 

Oburzenie lobby aborcyjnego wobec centrów pomocy dla brzemiennych kobiet w kryzysie ujawnia jego prawdziwe priorytety. Nie chodzi tylko o to, aby aborcja była dostępna na życzenie. Chodzi o to, aby stłumić wszelki sprzeciw wobec aborcji. 

Chodzi o to, aby każda alternatywa została zdyskredytowana, każde prawo ochronne potępione, a każda osoba, która pomaga kobiecie wybrać życie, była traktowana jako zagrożenie. 

Po dekadach przymusowych aborcji, przymusowej sterylizacji i państwowej kontroli nad płodnością kobiet, jako nowego wroga kreuje się wolontariusza podającego paczkę pieluch zmagającej się z trudnościami matce. 

Organizacja Narodów Zjednoczonych nie powinna użyczać swojego imienia temu oszustwu. 

Źródło: Life News, wg art. Raimundo Rojasa, oprac. własne – 30 lipca 2026 r.

Wspomóż obronę życia

BLIK_LOGO_RGB