Friends HLILogoHLI Human Life International - Polska
Polski serwis pro-life

Ulotki do pobrania i rozpowszechniania TUTAJ

Brigitte Stegemann z wnuczką/FB

        Historia Brigitte Stegemann, uśmierconej na mocy kanadyjskiego prawa o wspomaganym samobójstwie, to kolejny drastyczny przykład, jak tamtejsza służba zdrowia ma za nic dobro pacjenta, wymuszając na nim zgodę na eutanazję, wbrew jego przekonaniom i woli rodziny.

Brigitte Stegemann, emerytka chora na nowotwór, została uśmiercona przez kanadyjską służbę zdrowia, pomimo, że dwa miesiące wcześniej wyraziła swój wyraźny sprzeciw przeciw tej praktyce. Jej rodzina opublikowała w mediach społecznościowych historię tego medycznego skandalu, przestrzegając innych i domagając się odpowiedzi od władz.

Stegemann była matką dwójki dzieci, Fritza i Karin, a jej główną opiekunką, posiadającą wszelkie pełnomocnictwa była jej wnuczka, nosząca to samo imię – Brigitte. W ostatnich miesiącach u emerytki zdiagnozowano raka żołądka w IV stadium. Zarówno ona sama, jak i cała rodzina miała świadomość nieuleczalności tej choroby, a jednak wszyscy zdecydowanie sprzeciwiali się eutanazji.

Podczas dwuletniego pobytu w domu opieki jego personel kontaktował się z wnuczką systematycznie, każdego dnia lub co drugi dzień. Trzy miesiące po diagnozie personel zwrócił się do Stegemann i jej rodziny z propozycją rozważenia wspomaganego samobójstwa (MAiD). Starsza pani odmówiła, mówiąc, że jest gorliwą chrześcijanką i chce umrzeć naturalnie.

Wkrótce potem wnuczka i jej mąż wyjechali na 10-dniowe wakacje. W tym czasie opiekę nad Brigitte (starszą) przejęła jej córka, Karin, wraz z mężem. Zauważyła wówczas, że matka często była ospała, a nawet gdy była przytomna, kontakt z nią był utrudniony: była głucha na jedno ucho, a na drugie źle słyszała.

Usłyszeli wtedy od personelu, że po powrocie Brigitte (wnuczki) odbędzie się formalne spotkanie w sprawie MAiD. Nie poinformowano ich jednak, że personel prowadzi rozmowy w tej sprawie z chorą bez obecności jej rodziny czy jakiegokolwiek rzecznika.

Szokujące spotkanie w sprawie MAiD

6 lipca rodzina spotkała się z Brigitte i jej lekarzem na zaplanowane spotkanie MAiD. Różnica w zachowaniu starszej pani była szokująca

„Brigitte wyglądała diametralnie inaczej niż zaledwie kilka dni wcześniej. Siedziała wyprostowana w łóżku, rozmawiała, uśmiechała się i wchodziła w interakcje. Widząc tak nagłą poprawę, byliśmy zdezorientowani i pojawiły się poważne pytania, dlaczego przez ostatnie kilka dni wydawała się tak mocno uśpiona.”
Rodzina następnie poprosiła o rejestr leków podawanych Brigitte i nie zauważyła różnic w dawkach leków, co tylko pogłębiło ich podejrzenia.

„Prawdopodobnie dokumenty nie odzwierciedlały dokładnie tego, co faktycznie było jej podawane albo zespół kliniczny aktywnie wykorzystał krótkie, całkowicie anomalne okno tymczasowej czujności, by uzyskać zgodę na MAiD”.
Dopiero wtedy poinformowano ich, że pracownicy spotykali się z chorą prywatnie w ciągu 10 dni. Nikt nie był w stanie wyjaśnić rodzinie, dlaczego temat został ponownie poruszony, skoro chora wcześniej już wyraźnie wyraziła swój moralny sprzeciw.

Spotkanie z lekarzem przesunięto na następny dzień, a rodzinę wyproszono i nie pozwolono jej czuwać przy chorej. To, co działo się następnego dnia, było całkowitym szokiem:

„Ze względu na poważne zaburzenia słuchu dr K musiał powtarzać pytania kilka razy, ale bariera była znacznie większa niż tylko fizyczne słyszenie. Podczas oceny Brigitte wielokrotnie udzielała obiektywnie błędnych odpowiedzi na podstawowe, faktograficzne pytania dotyczące swojego życia i najbliższej rodziny.”
Chora nie potrafiła wówczas odpowiedzieć poprawnie na pytanie o swoje rodzeństwo. Stwierdziła, że nie ma rodzeństwa, podczas gdy była jedną z czternaściorga dzieci. Kolejna błędna, negatywna odpowiedź na pytanie, czy którekolwiek z rodzeństwa jeszcze żyje zdradziła, że chora nie ma wystarczającej świadomości, co się wokół niej dzieje. Pacjentce rodzeństwo myliło się z prawnukami. W tej sytuacji wnuczka, Brigitte, zwróciła uwagę lekarzowi, że nie ma żadnych podstaw do kontynuowania spotkania – chora nie jest w stanie świadomie wyrazić zgody na śmierć, biorąc pod uwagę jej stan psychiczny i umysłowy.

Mimo to procedura trwała dalej. Dr K zaczął objaśniać chorej zasady MAiD w niezwykle eufemistyczny sposób, nie mówiąc o śmierci, ale o „podawaniu leków, odczuwaniu spokoju i zasypianiu”.

„Nasza rodzina była głęboko zaniepokojona tym sposobem przekazu. Dla starszej osoby takiej jak Brigitte termin «leki» był terminem koncepcyjnie związanym wyłącznie z leczeniem, opieką i ulgą. Opisywanie śmiertelnego zastrzyku jako zwykłego przyjmowania leków – skupiając się na jej specyficznych lękach przed fizycznym upokorzeniem – wykorzystywało jej wrażliwość, uniemożliwiając jej prawdziwe zrozumienie, że wyraża zgodę na aktywne zakończenie życia.”
Po tym wszystkim rodzinie nakazano opuścić dom. Usunięto także wnuczkę Brigitte, pomimo jej próśb o pozostanie ze względu na posiadane pełnomocnictwo.

Ostatecznie lekarz uznał, że Brigitte (babcia) wyraziła zgodę na MAiD, a jej eutanazja została zaplanowana na 10 lipca 2026 roku.

Pozbawić życia jak najszybciej

Rodzina odkryła wówczas, że ocena i decyzja o MAiD miały miejsce przed wypełnieniem jakiegokolwiek wniosku; dopiero po wyznaczeniu daty eutanazji wniosek został wypełniony przez personel, co było jawnym złamaniem obowiązujących procedur. O tym wszystkim nie została poinformowana Brigitte (wnuczka), mimo pełnomocnictwa.

8 lipca rodzina została poinformowana, że data eutanazji została przesunięta o jeden dzień wcześniej, a wnuczka natychmiast udała się do placówki, by uzyskać więcej informacji. Zauważyła wówczas, że personelu w ogóle nie obchodziło zdanie babci, w tym jej prośby o obecność rodziny i duszpasterza w chwili śmierci.

Brigitte starała się o tym wszystkim porozmawiać z babcią, pytając ją, czy jest całkowicie pewna, że chce umrzeć w piątek.

„Wyglądała na zdezorientowaną i wyraźnie zaniepokojoną. Odpowiedziała słowami w stylu: «Umrę w piątek? Zabiją mnie w piątek?» Płakała przez dłuższy czas, wielokrotnie powtarzając, że popełniła błąd. Brigitte pocieszała ją i zapewniła, że jeśli zmieniła zdanie, miała pełne prawo powiedzieć zespołowi medycznemu w piątek, że nie chce kontynuować.


Ostatecznie klinika przesunęła datę eutanazji na 10 lipca.

Tego ranka jej rodzina przyszła o 9:00, zabrała starszą panią na wózek inwalidzki, by mogła choć przez chwilę cieszyć się pobytem z rodziną, i podarowała jej truskawkowe lody, jej ulubione. W ciągu 10 minut personel naciskał na rodzinę, by zabrała Brigitte, aby można było już założyć wenflon do rozpoczęcia eutanazji, mimo że rozpoczęcie jej było zaplanowane dopiero o godzinie 11:00.

O godzinie 10:20 chora została zabrana z powrotem do swojego pokoju, a wnuczkę i jej męża poproszono o pomoc w przekazywaniu personelowi materiałów medycznych do założenia kroplówki. Nie wyrazili zgody. Okazało się, że wenflon został założony źle. Gdy rodzina weszła do pokoju, zobaczyła babcię całą we krwi.

Wcześniej rodzina była zapewniana, że babcia zostanie jeszcze poproszona o ustną zgodę na przeprowadzenie eutanazii. Po przybyciu lekarza K. chora odmówiła odpowiedzi na jego pytanie. Rodzinie wydawało się, że oznacza to odmowę. Tymczasem zespół medyczny uznał to za wyraz zgody i rozpoczął podawanie śmiertelnej trucizny.

Wkrótce potem Brigitte Stegemann (starsza) zmarła.

Przysięga Hipokratesa już nie obowiązuje?

Eutanazja stała się główną przyczyną śmierci w Kanadzie od momentu legalizacji w 2016 roku. W 2027 r. wprowadzona ma zostać legalna eutanazja z powodu chorób psychicznych. Eutanazja i wspomagane samobójstwo stanowią obecnie pięć procent (5%) wszystkich zgonów w Kanadzie, a ponad jedna piąta wnioskodawców podaje „izolację lub samotność” jako powód pragnienia śmierci. Kanadyjscy lekarze porzucili zobowiązanie, które składali podejmując swoje obowiązki u progu kariery zawodowej: „Nikomu, nawet na żądanie, nie podam śmiercionośnej trucizny, ani nikomu nie będę jej doradzał”.

Zamiast leczyć i uśmierzać cierpienie, kanadyjska służba zdrowia stała się wykonawcą wyroku, który na chorych i cierpiących wydał tamtejszy rząd. Eutanazja nie rozwiązuje żadnego problemu, a przypadek Brigitte Stegemann pokazuje, w jaki sposób jest przeprowadzana. Świadoma zgoda pacjenta ma tu najmniejsze znaczenie; zachowanie procedur jest fikcją, nie liczy się zdanie rodziny, która odsuwana jest od chorego. Zabić chorego i to jak najszybciej – tak właśnie wygląda smutna rzeczywistość kanadyjskiej cywilizacji śmierci.

[Za: opoka.org.pl/ Live Action, zdj. Brigitte Stegemann z wnuczką/FB]