Friends HLILogoHLI Human Life International - Polska
Polski serwis pro-life

        O zagrożeniu informują przede wszystkim same dzieci. Na TikToku pojawiły się filtry zawierające twarde treści pornograficzne ukryte pod niewinnymi nazwami - alarmuje KidsAlert. Organizacja podkreśla, że o zagrożeniu informują przede wszystkim same dzieci, publikujące w sieci listy niebezpiecznych efektów.

Organizacja KidsAlert wystosowała ostrzeżenie dla rodziców oraz przesłała służbom raport dotyczący filtrów dostępnych na TikToku, które - według autorów opracowania - mogą prowadzić do przypadkowej ekspozycji dzieci i młodzieży na treści seksualne i pornograficzne. Autorzy materiału podkreślają, że publikacja ma charakter ostrzegawczy, edukacyjny i profilaktyczny.

W raporcie "04/2026" opisano mechanizm polegający na ukrywaniu treści erotycznych, pornograficznych lub obscenicznych pod pozornie niewinnymi filtrami i efektami graficznymi. Jak wskazano, użytkownik może zobaczyć w bibliotece efektów grafikę przedstawiającą np. zwierzę, telefon, ciastko, kreskówkową postać lub motyw anime, a po kliknięciu zostać przekierowany do materiałów przeznaczonych dla dorosłych.

"Dziecko nie musi szukać pornografii. Może kliknąć w filtr, który wygląda jak zabawa" - napisano w opracowaniu.

Według KidsAlert zjawisko zaczyna funkcjonować w polskojęzycznym TikToku jako rozpoznawalny trend określany m.in. nazwami "ZB filtr", "filtry ZB" lub "ZB filters". Organizacja podkreśliła, że wokół materiałów powstają komentarze, ostrzeżenia i udostępnienia publikowane głównie przez dzieci i nastolatków. W aplikacji krążą filmiki, w których najmłodsi użytkownicy publikują listy niebezpiecznych filtrów z podpisami. "Nie klikajcie w te filtry" - wskazano.

Autorzy dokumentu zaznaczają, że problem nie dotyczy pojedynczego filmu lub konta, lecz mechanizmu opartego na ciekawości użytkowników i wiralowym charakterze treści. W materiale opisano przypadki filtrów wykorzystujących motywy zwierząt, bajkowych postaci, sportu czy estetyki anime jako "osłony" dla materiałów seksualnych.

Wśród nazw filtrów zgłaszanych przez użytkowników wymieniono m.in. "Bunny", "Flip phone", "Mushroom", "Duck", "Cute cookie filter" czy "Capibara happy bici". KidsAlert podkreślił jednak, że lista stale się zmienia, a nowe warianty pojawiają się regularnie. Organizacja wskazuje, że podobne zjawisko dokumentowała już w 2024 r. Według autorów raportu część zgłaszanych efektów była usuwana, jednak w ich miejsce pojawiały się kolejne.

KidsAlert zwrócił uwagę, że z TikToka korzysta w Polsce około 1,5 mln dzieci w wieku od 7 do 13 lat, a algorytm platformy może rekomendować podobne treści użytkownikom, którzy weszli wcześniej w interakcję z materiałami lub komentarzami związanymi z trendem.

Cytowana w materiale seksuolożka Katarzyna Kierzek oceniła, że kontakt dzieci z brutalną pornografią może negatywnie wpływać na rozwój psychoseksualny, obraz relacji i granic oraz wywoływać silne napięcie emocjonalne.

KidsAlert wezwał TikToka do usunięcia zgłoszonych filtrów, wdrożenia skuteczniejszej weryfikacji efektów AR przed publikacją oraz ograniczeń wiekowych w dostępie do biblioteki filtrów. Organizacja apeluje także do Urzędu Ochrony Danych Osobowych oraz Urzędu Komunikacji Elektronicznej o podjęcie działań wyjaśniających.

W raporcie przypomniano również o wcześniejszych działaniach zagranicznych regulatorów wobec TikToka, m.in. karze 345 mln euro nałożonej przez irlandzki organ ochrony danych za naruszenia dotyczące prywatności nieletnich oraz postępowaniach prowadzonych wobec platformy w USA i UE.

KidsAlert podkreślił, że raport nie służy promowaniu ani rozpowszechnianiu podobnych treści. "Celem materiału jest pokazanie mechanizmu, dzięki któremu nieletni mogą przypadkowo trafiać na treści seksualne ukryte pod pozornie niewinnymi filtrami" - zaznaczono. Autorem raportu jest Łukasz Mituła z KidsAlert. Organizacja poinformowała, że dokument powstał na podstawie obserwacji otwartych źródeł internetowych i ma charakter edukacyjny oraz profilaktyczny. 

[Za: wiara.pl/PAP z 2.o5.2026]