Narodziny i pierwsze lata życia Sary Zagorski z pewnością nie są tym, czego ktokolwiek pragnąłby dla małego dziecka. Jej mama zaszła w ciążę z pracodawcą, będąc w separacji z przemocowym mężem. Sara miała zostać abortowana, jednak urodziła się żywa.
Żyje do dziś pełnią życia, stawiając czoła trudom i mówiąc wszystkim: każde życie jest bezcenne, o każde warto walczyć!
Biologiczny ojciec Sary, pracodawca jej matki, zostawił ją, gdy była w ciąży. Była to już siódma ciąża tej kobiety, dwie zakończyły się aborcjami. Ta również miała zostać przerwana w 26 tygodniu ciąży. Sara urodziła się jednak żywa, choć był to trudny poród pośladkowy. Aborcjonista chciał wymóc na matce, aby pozwoliła noworodkowi umrzeć na stole, w matce jednak obudziło się sumienie i zażądała, aby ratował dziecko. Tak też się stało i Sara przeżyła.
Kwiat, który wyrósł na śmietnisku życia
Środowisko, w którym przyszła na świat Sara można bez wielkiej przesady nazwać moralnym śmietniskiem. Jej matka uciekła z Hondurasu przed przemocowym ojcem. Dotarła do USA, nauczyła się angielskiego, wyszła za mąż za ojczyma Sary, który zachowywał się tak samo jak jej ojciec. W trakcie separacji z nim zaszła w ciążę ze swoim ówczesnym pracodawcą, lekarzem, u którego pracowała jako pomoc domowa. Lekarz wyrzucił ją i odciął się od niej.
- Przez większość życia żyła w biedzie – wspomina Sara Zagorski. – Nie miała stałej pracy. Żyła w żalu po dwóch aborcjach, była w stanie permanentnego kryzysu i cierpiała na choroby psychiczne. Mój ojczym nie dbał o nią, co tylko potęgowało jej stres.
Otrzymawszy pracę jako pomoc domowa u lekarza, matka Sary łudziła się, że ten zadba o nią i zapewni jej życiową stabilizację.
- Gdy mój biologiczny ojciec dowiedział się, że jest w ciąży, po prostu ją wyrzucił – mówi Sara. – Wróciła więc do mojego ojczyma i znalazła lekarza, który przeprowadzał aborcje u biednych kobiet.
Będąc w trzecim trymestrze ciąży, stojąc przed życiowymi wyzwaniami, które ją przerastały, pozostawiona sama sobie, zgodziła się na aborcję.
- Urodziłam się pośladkowo i byłam niedotleniona – mówi Sara. – Lekarz namawiał moją matkę, aby pozwoliła mi umrzeć na stole, ale mama groziła pozwem, jeśli nie udzieli pomocy medycznej.
Dziewczynka została przeniesiona do oddziału porodowo-urazowego w Szpitalu Dziecięcym w Nowym Orleanie, gdzie odzyskała zdrowie. Później jednak wróciła do dysfunkcyjnego środowiska. W wieku 16 miesięcy zachorowała na gruźlicę.
- Rozpoczęłam leczenie i brałem leki przez ponad rok – opowiada Sara Zagorski. – W tym czasie również trafiłam do rodziny zastępczej, ale później wróciłam do domu, gdzie moja matka urodziła jeszcze troje dzieci.
Kolejne lata to doświadczenie biedy, zaniedbania i przemocy. Ktoś mógłby zadać pytanie: czy warto, aby dziecko doświadczało takiego życia? Czy nie lepiej byłoby, żeby się nie narodziło? To jednak całkowicie fałszywa narracja. Nawet na życiowym śmietnisku mogą wzrosnąć piękne kwiaty i każdy z nich warto chronić.
Adopcja – przesadzenie do żyznej gleby
Wreszcie, w wieku pięciu lat, Sara wróciła do rodziny zastępczej, która wcześniej się nią opiekowała. Cztery lata później biologicznej matce odebrano prawa rodzicielskie i Sara została adoptowana przez tę rodzinę.
- Moi rodzice zastępczy byli wspaniali, mówi Sara. – Byłam jedynym dzieckiem mieszkającym z nimi – nie mogli mieć własnych dzieci. Przez pewien okres mieszkałam na zmianę z biologiczną matką i rodzicami zastępczymi. Nawet jednak, gdy byłam z biologiczną matką, moja matka zastępcza ciągle pamiętała o mnie. Moje życie zmieniło się na lepsze, gdy zostałam adoptowana.
Adopcja – jak przyznaje Sara – była tym, co pozwoliło jej przetrwać.
- Doświadczyłam życia pełnego przemocy fizycznej i seksualnej ze strony starszego rodzeństwa i ojczyma – ze smutkiem wspomina Sara. – Moje pozostałe rodzeństwo również przeszło traumę i było w rodzinach zastępczych lub w domach grupowych.
Relacja Sary z matką biologiczną była złożona. Z jednej strony była wdzięczna, że matka uratowała ją po urodzeniu, z drugiej jednak – trudno jej było wybaczyć to, że pozwoliła na przemoc.
- Wybaczenie jej zajęło mi dużo czasu. Ale teraz widzę, jak jej problemy społeczne zdominowały jej życie. Mimo to mam szczęście, że miałam tak kochających rodziców adopcyjnych, i nie miałabym tego doświadczenia, gdyby moja mama nie miała odwagi przeciwstawić się lekarzowi i nalegać na opiekę ratującą życie.
Sara podkreśla także, że tym, co doprowadza kobiety do aborcji, jest przede wszystkim lęk:
- Dla mojej matki wybór aborcji nigdy nie poprawił jej życia. Uważam, że to obrzydliwe, że przemysł aborcyjny żeruje na biednych kobietach z etnicznych mniejszości, które zmagają się z problemami psychicznymi. Łatwo takie kobiety przekonać, składając im fałszywą obietnicę, że dzięki przerwaniu ciąży ich los się poprawi.
Adopcja przyniosła Sarze ratunek oraz miłość i troskę, które ukształtowały jej życie:
- Łatwo jest odczłowieczać moje życie w oparciu o wcześniejsze doświadczenia i twierdzić, że byłoby mi lepiej, gdybym nie żyła. Ale aborcja nie rozwiązuje problemu złego rodzicielstwa, biedy i przemocy.
Więzy rodzinne i zaangażowanie w obronę życia
Sara uważa także, że błędy przeszłości trzeba naprawiać, a nie odcinać się całkowicie od niej. Z czasem udało się jej nawiązać więź z bratem, który jest dzieckiem tego samego biologicznego ojca. Pomimo trudności, z jakimi mierzyła się w dzieciństwie, nadal utrzymuje bliskie relacje zarówno z rodzicami adopcyjnymi, jak i z rodziną biologiczną. Te więzi odzwierciedlają złożoność historii jej rodziny i podkreślają, że pragnie uszanować to, jaką rolę każda z osób odegrała w jej życiu.
Po ukończeniu studiów z zakresu komunikacji i studiów biblijnych Sara Zagorski pracowała dla kilku organizacji pro-life – a obecnie pełni funkcję starszej dyrektorki ds. public relations i komunikacji w organizacji Americans United for Life.
- Dołączyłam do ruchu pro-life, ponieważ czułam, że mój głos jest istotny, choć początkowo się wahałam, bo była to dla mnie sprawa tak bardzo osobista – powiedziała. – Ale ostatecznie zrozumiałem, że moja perspektywa i historia mogą mieć znaczenie dla innych.
Źródło: Live Action/ Opoka – 31 marca 2026 r.















Deutsch (Deutschland)
Українська (Україна)
Русский (Россия)
Polski (PL)
English (United Kingdom)
