Szokujące wyniki kontroli w szpitalu w Pszczynie w związku ze śmiercią kobiety w 22 tygodniu ciąży

Kontrola Narodowego Funduszu Zdrowia w Szpitalu Powiatowym w Pszczynie, przeprowadzona po śmierci ciężarnej kobiety, potwierdziła liczne nieprawidłowości w organizacji, sposobie realizacji i w jakości świadczeń udzielonych pacjentce. W związku z wynikami kontroli NFZ nałożył na szpital karę w wysokości blisko 650 tys. zł.

Departament Kontroli Narodowego Funduszu Zdrowia 2 listopada rozpoczął kontrolę w Szpitalu Powiatowym w Pszczynie. Kontrolerzy weryfikowali prawidłowość realizacji umowy z NFZ w trzech obszarach. Pierwszy z kontrolowanych obszarów dotyczył: organizacji, sposobu realizacji, jakości i bezpieczeństwa udzielania świadczeń opieki zdrowotnej w odniesieniu do pacjentki. Drugi z obszarów dotyczył: zabezpieczenia obsady medycznej (lekarzy i położnych) wymaganych do realizacji świadczeń w oddziale ginekologiczno-położniczym oraz oddziale anestezjologii i intensywnej terapii. Trzeci z obszarów dotyczył prawidłowości i rzetelności prowadzenia dokumentacji medycznej. Okres kontroli dotyczył 21 i 22 września 2021 roku, czyli tych dni, gdy zmarła pacjentka była hospitalizowana. Kontrola zakończyła się we wtorek 30 listopada br., a wystąpienie pokontrolne zostało 1 grudnia dostarczone Szpitalowi Powiatowemu w Pszczynie. NFZ zorganizował też konferencję prasową w tej sprawie, podczas której wyjaśniono wyniki kontroli.

Filip Nowak, prezes Narodowego Funduszu Zdrowia, stwierdził: Zaraz po doniesieniach medialnych w sprawie śmierci pacjentki w szpitalu w Pszczynie wszczęliśmy kontrolę doraźną w tej placówce. Kontrola dotyczyła realizacji świadczeń medycznych, jakości opieki nad pacjentką, zabezpieczenia odpowiedniej kadry medycznej oraz prowadzenia dokumentacji medycznej. Kontrola stwierdziła liczne nieprawidłowości, dlatego nałożyliśmy na placówkę karę w wysokości prawie 650 tys. zł.

Na podstawie ustaleń tej kontroli Narodowy Fundusz Zdrowia stwierdził rażące nieprawidłowości, m.in. w organizacji, sposobie realizacji i jakości udzielonych świadczeń pacjentce. Na podstawie dokumentacji medycznej kontrolerzy NFZ odtworzyli chronologię zdarzeń w kolejnych godzinach pobytu pacjentki w szpitalu w Pszczynie.

Ponadto w związku z wątpliwościami, dotyczącymi przebiegu hospitalizacji pacjentki, NFZ zwrócił się o opinię do Konsultanta Krajowego w dziedzinie perinatologii prof. Mirosława Wielgosia. Wątpliwości budził sposób postępowania osób udzielających świadczeń zdrowotnych pod kątem zachowania przez personel medyczny standardu należytej staranności, w szczególności co do czasu podjęcia ze wskazań życiowych decyzji o rozwiązaniu ciąży. Po uzyskaniu opinii Krajowego Konsultanta, na podstawie ustalonego stanu faktycznego, stwierdzono, że, postępowanie to nie spełniało kryterium należytej staranności i nie zapewniało standardu bezpieczeństwa zmarłej pacjentki. Z ustaleń kontroli wynika, że podjęcie decyzji o rozwiązaniu ciąży nastąpiło zbyt późno, tym samym personel nie reagował adekwatnie do objawów klinicznych pacjentki wskazujących na rozwijający się wstrząs septyczny. Stwierdzono również m.in. brak stałego monitorowania stanu pacjentki i zlecenia koniecznych dodatkowych badań kontrolnych.

Stwierdzono także, że nie udzielono żadnej pomocy choremu, nienarodzonemu dziecku, czekając aż samo umrze.

W związku z potwierdzonymi nieprawidłowościami Narodowy Fundusz Zdrowia nałożył na szpital w Pszczynie karę w wysokości blisko 650 tys. zł, w tym: maksymalną karę w wysokości ponad 615 tys. zł z tytułu niedochowania należytej staranności w opiece nad pacjentką i około 32 tys. zł za niewłaściwe prowadzenia dokumentacji medycznej. Wyniki kontroli zostaną przekazane prokuraturze, która prowadzi postępowanie w tej sprawie i do tej pory nie są znane jego wyniki.

Chodzi o przypadek pani Izabelli, która 22 września br. zmarła w szpitalu w Pszczynie. Była w 22. tygodniu ciąży, kiedy odeszły jej wody płodowe. U płodu już wcześniej stwierdzono wady rozwojowe, ale matka zdecydowała się urodzić swoje chore dziecko. Kobieta zmarła w wyniku wstrząsu septycznego. Rodzina zmarłej stoi na stanowisku, że lekarze zbyt długo zwlekali z rozwiązaniem ciąży, co przyczyniło się do śmierci 30-latki. Szpital zawiesił realizację kontraktów dwóch lekarzy pełniących dyżur w czasie pobytu pacjentki w szpitalu. Pomimo tych nieprawidłowości szpital oficjalnie zapewniał, że jego personel zrobił wszystko, aby uratować pacjentkę i jej dziecko, a wszystkie decyzje lekarskie zostały podjęte z uwzględnieniem obowiązujących w Polsce przepisów prawa i standardów postępowania.

Prof. Wielgoś, krajowy specjalista ds. neonatologii, poinformował, że kontrola wykazała, iż u pacjentki występowały objawy początkowo świadczące o nasilającej się infekcji następnie pojawiły się objawy wstrząsu septycznego, wystąpiła niewydolność wielonarządowa i nie było tutaj adekwatnych reakcji w postaci działań i zlecanych badań i monitorowania stanu pacjentki, w związku z czym nie doszło w odpowiednim momencie do działań, które zapobiegłyby temu tragicznemu zdarzeniu.Rzecznik praw pacjenta Bartłomiej Chmielowiec przypomniał, że biuro RPP rozpoczęło badać sprawę śmierci ciężarnej pacjentki z Pszczyny niezwłocznie po informacji uzyskanej od rodziny zmarłej, jeszcze zanim sprawa została nagłośniona przez media.

21 września pacjentka w 22 tygodniu ciąży zgłosiła się do szpitala w Pszczynie z powodu odpływu wód płodowych. W godzinach nocnych – mimo sygnalizowania przez pacjentkę nasilających się dolegliwości, które wskazywały na wystąpienie wstrząsu septycznego, nie monitorowano stanu pacjentki, ani nie podjęto natychmiastowych, właściwych w tej sytuacji działań medycznych w celu ratowania życia jej i jej dziecka.

Należy zwrócić uwagę, że bez zapoznania się z wynikami kontroli, dotyczącymi prawidłowości opieki medycznej udzielonej przez szpital zmarłej, brzemiennej kobiecie, bez informacji o wyniku sekcji zwłok,. środowiska proaborcyjne rozpoczęły agresywną kampanię (manifestacje, wypowiedzi w mediach), bez znajomości faktów, jako oczywiste i jedynie słuszne prezentując własne stanowisko, jakoby kobieta ta umarła z powodu decyzji Trybunału Konstytucyjnego w Polsce, zakazującego aborcji w powodów eugenicznych. Jakoś niewygodnie było mówić, że ta matka wiedząc, że dziecko nie rozwija się prawidłowo, postanowiła je urodzić. Pomijano też starannie ważne fakty dotyczące błędów w opiece medycznej, które kłuły w oczy. Zapominano też, że ustawa o planowaniu rodziny zezwala na aborcję w sytuacji zagrożenia życia i zdrowia matki.

Ten propagandowy punkt widzenia, posługujący się śmiercią pani Izabelli, został upowszechniony zarówno w Polsce, jak i za granicą. Pisały o nim prawie wszystkie agencje informacyjne, najczęściej w kontekście atakowania Polski za prawną ochronę życia. Ten punkt widzenia został także umiejętnie przeniesiony do Parlamentu Europejskiego, gdzie pod przewodnictwem lewicowego europosła Roberta Biedronia, przygotowano i przegłosowano dyrektywę PE przeciwko Polsce nakazującą ochronę zdrowia i życia kobiet poprzez legalizację aborcji bez ograniczeń. Większość głosujących europosłów nie znała faktów medycznych dotyczących przyczyn śmierci pani Izabelli z Pszczyny, nie zainteresowała się nimi i głosowała ideologicznie.

Przypadek ten jest bardzo podobny do śmierci Savity Halappanavar, Hinduski, która zmarła w Irlandii po urodzeniu martwej córeczki. Wszystkie kontrole stwierdzały, że szpital nie dopełnił procedur i nie udzielił pacjentce właściwej pomocy. Ruch proaborcyjny skutecznie użył jednak tej tragicznej śmierci w celu propagandowym w batalii o legalizację aborcji.

Podczas protestów w Polsce pod hasłem ani jednej więcej zupełnie zabrakło informacji na temat przypadków śmierci na sepsę kobiet podczas aborcji, zwłaszcza wśród tych. które zażyły tzw. pigułkę aborcyjnej. Takie przypadki zdarzają się coraz częściej, ale są skutecznie tuszowane.

Więcej informacji TUTAJ

Źródło: TVP INFO/PAP, opracowanie własne – 1 grudnia 2021 r.

 

 

 
Czy chcesz otrzymywać informację internetową na temat obrony życia w kraju i na świecie na swojego osobistego e-maila?
Zapisz się!

Twój adres e-mailowy jest u nas bezpieczny, nikomu go nie udostępniamy, ani go nie publikujemy.