Szansa na wielką zmianę pro-life w USA – rozpoczynają się przesłuchania w Sądzie Najwyższym

W dniu 1 grudnia dziewięciu sędziów Sądu Najwyższego USA rozpoczyna poważne prace nad wywołującym największe zainteresowanie i kontrowersje orzeczeniem sądu w sprawie prawodawstwa w stanie Missisipi, które wprowadza zakaz aborcji od 15 tygodnia ciąży. W celu podjęcia decyzji w tej sprawie Sąd Najwyższy najpierw musi ponownie rozpatrzyć stary precedens sądowy znany pod nazwą Dobbs przeciwko Jackson Women Health Organization. To z kolei może pociągnąć za sobą podważenie wyroku Sądu Najwyższego USA z 1973 roku w sprawie Roe przeciwko Wade, który praktycznie wymusił legalizację aborcji bez żadnych ograniczeń w całych Stanach Zjednoczonych. W efekcie po prawie pół wieku funkcjonowania legalnej aborcji ten precedens może zostać obalony – lub potwierdzony.

Amerykańskie prawo jest oparte na zupełnie innej strukturze niż europejskie, co powoduje, że nie zawsze rozumiemy, o co w tym wszystkich chodzi, jak wyglądają te procedury oraz co z nich wynika. Sąd Najwyższy otwiera sprawę, mającą wyjaśnić kwestię niezgodności z Konstytucją USA wszystkich zakazów dotyczących aborcji, które pojawiają się w prawodawstwie wielu stanów. Eksperci prawni twierdzą, że jest to idealna okazja, aby Sąd Najwyższy ponownie rozpatrzył wcześniejsze orzeczenia, które przez lata wymuszały legalną aborcję w całym kraju.

Orzeczenie Sądu Najwyższego z 1973 roku w sprawie Roe przeciwko Wade, które zalegalizowało aborcję w całych Stanach Zjednoczonych, stwierdza, że na poziomie prawa stanowego nie można zakazać aborcji przed uzyskaniem przez poczęte dziecko tzw. przeżywalności poza łonem matki. Wówczas przeżywalność określano na 24 do 28 tygodnia ciąży, dzisiaj szansę na przeżycie mają dzieci urodzone w 22, a nawet 21 tygodniu.

Prawie 20 lat później Sąd Najwyższy w kolejnej sprawie Planned Parenthood przeciwko Casey podtrzymał wcześniejsze orzeczenie twierdząc, że stany mogą regulować aborcje przed osiągnięciem przeżywalności, ale nie mogą narzucać kobietom nieuzasadnionych obciążeń.

Przeważająca większość amerykańskiego społeczeństwa oczekuje jednak co najmniej znacznych ograniczeń w dostępie do aborcji, więc kolejne stany uchwalają takie ustawy. Są one jednak blokowane przed wejściem w życie przez Sąd Najwyższy w oparciu o wyżej wymienione precedensy. Wyjątkiem jest ustawa O biciu serca w Teksasie, zakazująca aborcji od 7 tygodnia ciąży, gdy u poczętego dziecka można już stwierdzić bicie serca. Sąd Najwyższy jej nie zablokował, jednak na skutek działania Administracji Bidena sprawa ta także już trafiła do Sądu Najwyższego. Będzie rozpatrywana w dalszej kolejności, gdyż decyzja będzie zależeć od wcześniejszego orzeczenia w sprawie, która właśnie się rozpoczyna.

- Obecnie rozpoczynająca się rozprawa w sprawie Dobbs stanowi poważne wyzwanie dla utrzymania precedensu w sprawie Roe przeciwko Wade – stwierdza Michael Stokes Paulsen, profesor prawa na Uniwersytecie St. Thomas w Minnesocie, w e-mailowym wywiadzie dla Katolickiej Agencji Informacyjnej w USA. – Prawo stanu Missisipi wprowadza zakaz dokonywania aborcji, które według orzeczeń Roe, i Casey muszą być dozwolone. W żaden sposób nie da się obejść tej sprzeczności i ostateczna decyzja musi ten problem rozwiązać – mówi Paulsen.

Steve Aden, generalny radca prawny Americans United for Life, potwierdził, że sercem sprawy Dobbs jest zaprzeczenie orzeczenia w sprawie Roe. – Dla Sądu Najwyższego jest to niesamowita, historyczna okazja, aby ponownie rozpatrzeć orzeczenie w sprawie Roe i ostatecznie wyrzucić je na stos popiołów historii – twierdzi.

Obaj prawnicy podkreślają, że oba precedensowe orzeczenia były bardzo ubogie w merytoryczną argumentację. Obrońcy starych orzeczeń odwołują się raczej do tradycyjnej doktryny, aby sąd nie zmieniał swojej decyzji ze względu na konieczność wzięcia pod uwagę praktycznych konsekwencji zniesienia poprzedniego precedensu.

Sędzia Harry Blackmun, który był autorem opinii większościowej w sprawie Roe przeciwko Wade, uzasadnienie wyroku legalizującego aborcję oparł na prawie do prywatności. Uznał, że jest to niepisane prawo, które co prawda nie jest wymienione w Konstytucji USA, ale jest uważane za ważne, gdyż zasadniczo odkrywamy je poprzez naszą własną refleksję.

Według Sneada, Blackmun wywodzi prawo do prywatności z klauzuli o sprawiedliwym postępowaniu zawartej w czternastej poprawce do Konstytucji, która mówi, że państwo nie może żadną osobę pozbawić życia, wolności lub własności bez należytego procesu sądowego. Jednak w 1868 roku, gdy ta poprawka została dodana do Konstytucji, nikt nie brał pod uwagę, że ten zapis może uniemożliwić stanom ochronę nienarodzonych dzieci. Nikt tak nie myślał — podkreśla Snead. – Aborcja była wówczas zakazana w 30 stanach, a pozostałe stany przestrzegały prawa zwyczajowego, które również nie zezwalało na aborcję. Posługując się nową interpretacją prawa Blackmun zakwestionował, że aborcja jest zakazana przez prawo zwyczajowe. Snead podkreśla, że ten argument jest całkowicie niezgodny z zapisami historycznymi i dawno obalony, a jednak ciągle się go powtarza.

Orzeczenie w sprawie Roe pozbawiło stany możliwości wprowadzania prawa zakazującego aborcji w pierwszym trymestrze. W drugim mogły to regulować, ale nie wolno im było wprowadzać zakazu. Mają natomiast prawo wprowadzenia zakazu aborcji w trzecim trymestrze, ale pod warunkiem dopuszczenia wyjątków, które można interpretować w tak liberalny sposób, żeby umożliwić wiele późnych aborcji aż do urodzenia.

W efekcie tych orzeczeń ​​Stany Zjednoczone mają najbardziej liberalny system aborcyjny na świecie. Są zaledwie jednym z siedmiu krajów na świecie, które w całym kraju dopuszczają legalną aborcję po 20 tygodniu ciąży.

Ponadto argumentacja sędziego Blackmuna w orzeczeniu Roe przeciwko Wade z biegiem czasu całkowicie się zdezaktualizowała, w tym jego sceptyczne uwagi, kiedy rozpoczyna się ludzkie życie.

Orzeczenie w sprawie Roe zakłada także, że aborcja będzie decyzją między kobietą a jej lekarzem, ale obecnie praktycznie wszystkie aborcje są wykonywane przez aborcjonistów, którzy nie są lekarzami pierwszego kontaktu tych kobiet.

Ponadto zawarte w orzeczeniu Roe twierdzenie, że aborcja jest bezpieczna, zostało oparte na oświadczeniach ośmiu różnych ekspertów, którzy jednak nie byli uznanymi autorytetami medycznymi. W rzeczywistości aborcja wcale nie jest bezpieczniejsza od porodu. zwłaszcza w zaawansowanej ciąży – zaznacza Aden.

Niektórzy obawiają się, że jest to ostatnia szansa obalenia aborcyjnych precedensów.

– powiedział Snead. – Jeżeli Sąd Najwyższy teraz nie uchyli tych precedensów będą kolejne okazje. Może na przykład chcieć rozpatrywać Roe w kawałkach, ale sprawa i tak wcześniej czy później powróci – dodał.

Warto też zaznaczyć, że historia życia Normy McCorvey, która otrzymała w sądzie pseudonim Roe, została dokładnie opisana przez nią samą i jej przyjaciół. Została ona cynicznie użyta przez feministyczne prawniczki. Jako osoba bez wykształcenia podpisała bez czytania wszystkie upoważnienia, jakie jej podsunęły. W efekcie nigdy nie została przesłuchana przez sąd na żadnym poziomie sprawy. Jej sytuacja była przedstawiona niezwykle kłamliwie. Nie była ofiarą zbiorowego gwałtu, ani szanowaną matką dwóch córek, gdyż oddała je do adopcji. Nie dokonała także aborcji, jej trzecie dziecko także trafiło do adopcji. Historia jej chrztu i nawrócenia jest bardzo poruszająca. Marzyła o doprowadzeniu do weryfikacji jej sprawy w Sądzie Najwyższym. Miała znakomitych prawników, ale popierający wówczas aborcję sędziowie Sądu Najwyższego odmawiali rozpatrzenia jej sprawy, która kosztowała życie 62 milionów poczetych dzieci w Stanach Zjednoczonych. Dzisiaj się o tym nie mówi. Sąd Najwyższy zajmie się kruczkami prawnymi i wyjaśnieniem oczywistych sprzeczności, które wychodzą z czasem.

Od dłuższego już czasu pojawia się wielkie poruszenie medialne dotyczące tej sprawy, które niektórzy porównują si tsunami. Strona proaborcyjna przyjęła wyjątkowo agresywny i oczerniający ton, prawdopodobnie w celu zastraszenie członków Sądu Najwyższego, którzy opowiadają się po stronie życia. Przykładem była wrzawa dotycząca ustawy O biciu serca w Teksasie.

Decyzję podejmie 9 sędziów Sądu Najwyższego, którzy swoje funkcje pełnią dożywotnio. W ostatnim czasie prezydent Trump miał możlwiwośc mianowania 3 nowych sędziów, co znacznie zmieniło układ sił.

Można uznać za pewne, że trzech starych sędziów jednoznacznie popiera aborcję. Są to: Stephen Breyer, Sonia Sotomayor i Elena Kagan. Trzech kolejnych opowie się raczej za życiem. Są to Clarence Thomas, Samuel Alito i Neil Gorsuch. Nikt nie wie, jak zagłosuje pozostałych trzech. Przewodniczący, John Roberts, w wielu sprawach popiera Demokratów, ale obrońcy życia zwracają uwagę, ze jego zona przez wiele lat była aktywna w ruchu pro-life. Brett Kavanaugh był nominowany przez prezydenta Trumpa i ostro atakowany przez Demokratów, którzy nawet oskarżyli go o molestowanie kilku kobiet. Natomiast ostatnia nominacja prezydenta Trumpa, tuż przed wyborami, Amy Coney Barrett, spotykała się z ostrym sprzeciwem środowisk proaborcyjnych, przy jednoczesnym gorącym poparciu środowisk pro-life.

Biskupi Kościoła katolickiego stwierdzili, że muszą być przygotowany do działania, jeśli precedensowy wyrok w sprawie Roe zostanie uchylony. Nowy przewodniczący Komisji ds. działalności pro-life Episkopatu USA, abp William E. Lori, metropolita Baltimore, zaznaczył, ze Kościół musi być gotowy na różne reakcje społeczne, ale przede wszystkim do podjęcia opieki i pomocy dla wielu kobiet w ciąży, którą świadczą katolickie centra pomocowe i różne wspólnoty.

Szykuje się wielka społeczna batalia w tle decyzji Sądu Najwyższego. Jaki ostatecznie zapadnie wyrok dowiemy się prawdopodobnie za pół roku.

 

Źródło: CNA. Life News, opracowanie własne –29 listopada 2021 r.

 

 

 
Czy chcesz otrzymywać informację internetową na temat obrony życia w kraju i na świecie na swojego osobistego e-maila?
Zapisz się!

Twój adres e-mailowy jest u nas bezpieczny, nikomu go nie udostępniamy, ani go nie publikujemy.