Umierająca matka do przyjaciółki: “Weź moje dzieci i wychowaj jak własne”

Beth Laitkep zachorowała na raka piersi. Przygnębiająca diagnoza i – co gorsza – postawiona za późno. Nowotwór dał już przerzuty do mózgu i kręgosłupa. Lekarze nie ukrywali prawdy: „Ma pani niezbyt wiele czasu”. Co w takiej sytuacji może zrobić matka sześciorga dzieci?
 
W 2014 r. Beth była w wysoko zaawansowanej ciąży z szóstym dzieckiem. Wtedy właśnie rozpoznano u niej chorobę nowotworową. Stan matki był na tyle poważny, że lekarze podjęli decyzję o cesarskim cięciu i natychmiastowym rozpoczęciu agresywnej chemioterapii. Rokowanie było jednak bardzo złe – na wyleczenie jest zdecydowanie za późno. Wtedy odszedł od niej ojciec dzieci…
 
"Jeśli nie wydarzy się cud, jeśli nie pokonam tego raczydła, weź moje dzieci i wychowaj jak własne” – zwróciła się do swojej długoletniej przyjaciółki, Stephanie
 
Stephanie Culley wspomina: "Od razu powiedziałam: dobrze". W ten sposób szóstka rodzeństwa - Ace (2 lata), Lily (5), Dallas (10), Jaxson (11), Selena (14) i Will (15) – zamieszkała z państwem Culley i ich trojgiem dzieci. Beth nie udało się uratować. Zmarła w ubiegłym miesiącu. Miała 39 lat.
 
Mąż Stephanie, Donnie Culley, jest pracownikiem budowlanym i przed paroma laty wybudował dom dla swojej rodziny. Sam nie wie dlaczego, ale po głowie ciągle chodziła mu myśl, żeby w tym domu zaplanować dużo pokoi. "Tu działała jakaś wyższa siła… Wybudowałem dom, który spokojnie pomieści dziewięcioro dzieci”.
 
Mieszkają już wszyscy razem. W sądzie rozpoczęło się postępowanie adopcyjne.
 
[Na podstawie serwisu informacyjnego FoxNews/ Health (Neal Colgrass) – 06.06.2016 r.]
 
Zdjęcie: MorgueFile (phaewilk) - FP

 

 
Czy chcesz otrzymywać informację internetową na temat obrony życia w kraju i na świecie na swojego osobistego e-maila?
Zapisz się!

Twój adres e-mailowy jest u nas bezpieczny, nikomu go nie udostępniamy, ani go nie publikujemy.