Wojna lewicy z prokreacją. Rodzenie dzieci nazywają wandalizmem środowiskowym.

W brytyjskim wydaniu Vogue z 29 kwietnia br. Nell Frizzell napisała artykuł pochwalny na cześć kontroli populacji pod hasłem: posiadanie dziecka jest czystym wandalizmem środowiskowym.
Frizzell wyznała, że ​​kiedy była w ciąży, dramatycznie martwiła się, jak wielkie obciążenie zasobów Ziemi, spowoduje jej nowo narodzone dziecko. Dokuczały jej myśli prześladowcze z powodu ilości energii elektrycznej, jaką jej dziecko zużyje w ciągu swojego życia, żywności, którą skonsumuje i tego wszystkiego, co jest potrzebne, aby je wychować, a także tego jak przyczyni się do zanieczyszczenia powietrza, globalnego ocieplenia i wyczerpania zasobów Ziemi. Stwierdzenia te są szokujące, ale wskazują do jakich chwytów zdolna jest antynatalistyczna propaganda.

Niedługo później ukazała się informacja, że założyciel Microsoftu Bill Gates i jego żona Melinda się rozwodzą. Niestety, działalność Fundacji Billa i Melindy Gatesów będzie kontynuowana. Mając aktywa o wartości 43,3 miliarda dolarów (większe niż gospodarki większości krajów), fundacja ta usilnie stara się uczynić świat bardziej bezludnym. Jej głównym celem nie są jednak dzieci bogatych krajów Zachodu, ale dzieci w Afryce!

Afryka jest jedynym kontynentem, na którym płodność przewyższa prostą zastępowalność pokoleń. We współpracy z Funduszem Ludnościowym ONZ (UNFPA) Fundacja Gatesów sponsorowała serię międzynarodowych konferencji nakłaniających do drastycznej kontroli populacji, w tym aborcji nazywanej zdrowiem reprodukcyjnym. UNFPA informuje, że na spotkaniu w Addis Abebie w 2013 roku skupiono się na powszechnym dostępie do zdrowia reprodukcyjnego, zwłaszcza dla młodych ludzi i innych wrażliwych grup.

Ostatnio pojawia się coraz więcej informacji na temat przyjaźni Billa Gatesa z Jeffreyem Epsteinem, który gościł go na swojej sławnej Wyspie Miłości, gdzie oferowano seks z dziećmi. Epstein został skazany za handel dziećmi i wykorzystywanie ich do celów seksualnych. Podobno popełnił samobójstwo w więzieniu. Sprawa dotycząca Billa Gatesa jest rozwojowa i nie wiadomo, co jeszcze wyjdzie na światło dzienne.

Razem z agendami ONZ oraz International Planned Parenthood Federation Fundacja Gatesów jest mocno zaangażowana w eliminowanie praw chroniących życie dzieci poczętych. Melinda Gates głosi pogląd, że ​​dopóki kobiety nie będą miały odwagi i siły, aby nie mieć dzieci, życie w krajach rozwijających się nie ulegnie poprawie.

W Liście otwartym do Melindy Gates nigeryjski działacz pro-life i specjalista w zakresie biomedycyny, Obianuju Ekeocha, ubolewa: - Jesteśmy spragnieni, to dają nam prezerwatywy. Jesteśmy głodni, proponują nam tabletki antykoncepcyjne. Jesteśmy chorzy, a oni oferują nam najnowocześniejsze techniki aborcji…. Jesteśmy biedni, a oni oferują nam wyzwolenie seksualne!

Gdyby miliardy, które Bill i Melinda Gatesowie oraz ich przyjaciele, tacy jak Ted Turner i George Soros, wpompowali w kontrolę populacji, zostały wydane na zapewnienie czystej wody, lepszego pożywienia i prawidłowej opieki zdrowotnej dla matek, sytuacja w Afryce uległaby znacznej poprawie. Wówczas jednak wspomagaliby życie, a ich celem jest przecież depopulacja. Po prostu lewicowi miliarderzy chcą, aby na świecie było mniej Afrykanów.

To przykład pociągający innych, na przykład Książę Harry ze swoją żoną Megan w ramach tzw. działalności charytatywnej w wypowiedziach do mediów głośno mówi, że jest zaniepokojony szybkim wzrostem populacji afrykańskiej, gdyż zagraża to naturalnym siedliskom zwierząt. Krótko mówiąc: lamparty tak, dzieci nie!

Gatesowie i ich promujący aborcję sojusznicy mają poglądy neomaltuzjańskie, oparte na publikacji Paula Ehrlicha, obecnie bardzo zdyskredytowanego proroka przeludnienia. Po wizycie w Kalkucie w latach sześćdziesiątych XX wieku, opierając się na swoich obszernych badaniach życia owadów, Ehrlich w 1968 roku napisał książkę, pt. Bomba populacyjna, która zapowiadała światowy głód w latach siedemdziesiątych. Bomba ta jednak okazała się niewypałem.

Ekonomista Julian Simon w swojej pracy The Ultimate Resource (Ostateczne zasoby), wykazał, że wzrost liczby populacji prowadzi do wytworzenia nie mniejszej, a większej ilości zasobów. Rosnące ceny pobudzają do poszukiwań i odkrywania nowych procesów produkcyjnych w celu bardziej efektywnego wykorzystywania posiadanych zasobów. Jeżeli wzrost liczby ludności powoduje ubożenie społeczeństwa, to dlaczego Chiny i Indie (z największą populacją świata) przeżywają boom gospodarczy? Dlaczego rewolucja przemysłowa po raz pierwszy nastąpiła nie na Grenlandii, a w Wielkiej Brytanii, która w XVIII i na początku XIX wieku doświadczyła bezprecedensowego wzrostu populacji? Podczas gdy lewicowi aktywiści uważają, że duża liczba ludności prowadzi do katastrofy i głodu, inni racjonalnie uzasadniają, że więcej rąk do pracy oznacza wzrost produkcji oraz i więcej mózgów do podejmowania innowacji.

Jednak zwolennicy neomaltuzjanizmu wywierają olbrzymi wpływ na politykę ogólnoświatową. Mówią nawet o tzw. złotym (optymalnym) miliardzie populacji światowej (obecnie jest ok. 7,5 mld). Światowe wskaźniki dzietności (liczba dzieci, które przeciętna kobieta urodzi w swoim życiu) szybko spadają. Minimalna płodność zapewniająca zastępowalność pokoleń wynosi około 2,1 dziecka na kobietę. Tymczasem wskaźnik ten na świecie gwałtownie spadł z 4,7 w 1950 roku do 2,4 obecnie. W Unii Europejskiej średni współczynnik dzietności wynosi 1,55. W Stanach Zjednoczonych spadł z 3,55 w latach wyżu demograficznego do około 1,9.

W sytuacji pandemii należy się spodziewać, że dzietność zasadniczo spadnie. Przeludnienie to fałszywy mit. Jeżeli ten depopulacyjny trend się utrzyma, prawdopodobnie jeszcze w tym stuleciu nastąpi gwałtowny spadek światowej populacji i o tym nieustannie mówi Bill Gates, jako o wybawieniu ludzkości.

Więcej informacji TUTAJ

 

Źródło: FrontPage, art. Don Feder, ekspert Światowego Kongresu Rodzin, opracowanie własne – 12 maja 2021 r.

 

 

 
Czy chcesz otrzymywać informację internetową na temat obrony życia w kraju i na świecie na swojego osobistego e-maila?
Zapisz się!

Twój adres e-mailowy jest u nas bezpieczny, nikomu go nie udostępniamy, ani go nie publikujemy.