Zmowa milczenia wokół największego pedofilskiego molocha na świecie

Kilka dni temu Goran Andrijanić opisał na portalu wPolityce, jak Visa i Mastercard zerwały współpracę z największym na świecie portalem pornograficznym Pornhub. Decyzję podjęto po opublikowaniu przez „New York Timesa” materiału śledczego, z którego wynikało, iż wiele filmów udostępnianych na tej platformie przedstawia sceny zawierające przemoc i wykorzystywanie seksualne dzieci. Nowojorski dziennik opisał np. historię 9-letniej Chinki o imieniu Cali, adoptowanej przez amerykańską rodzinę, która zmusiła dziewczynkę do pojawienia się w pedofilskim filmie pornograficznym.

Naruszenie prawa do prywatności

Cała afera zaczęła się od zgłoszenia czterdziestu ofiar, z których część była obiektem handlu ludźmi. Zostały one sprzedane po to, by wykorzystać je seksualnie przed kamerami. Były siłą przetrzymywane w zamkniętych pomieszczeniach, gdzie wielokrotnie je gwałcono. Sceny były filmowane, a następnie wrzucane na Pornhub.

Skarga ofiar odniosła skutek nie dlatego, że były one zmuszane do seksu, bite, gwałcone i torturowane, ale dlatego, że naruszono ich prawo do prywatności, tzn. nie wyraziły zgody na filmowanie i upublicznianie swojego wizerunku. To właśnie stało się podstawą do usunięcia przez Pornhub filmów pornograficznych przesłanych z niezweryfikowanych kont.

Nowe szczegóły w tej sprawie ujawnił parę dni temu brytyjski „Guardian”. Okazało się, że Pornhub musiał usunąć aż 9 milionów (!) filmów pornograficznych spośród 13 milionów w swoich zasobach. Olbrzymia liczba przedstawiała sceny wyjątkowo brutalnego seksu łącznie z gwałtami i torturami, których obiektami były dzieci padające często ofiarami handlu żywym towarem.

Łamanie ostatnich tabu

„Guardian” alarmuje jednak, że na portalu nadal dostępne są filmy, które zawierają fabularyzowane sceny wykorzystywania dzieci przez dorosłych. Szczególnie popularny jest dział zatytułowany „kazirodztwo”. Są tam całe seriale opatrzone napisem „wyprodukowano specjalnie dla Pornhub”, które pokazują fantazje rodziców uprawiających seks ze swoimi dziećmi. Jeden tylko film pokazujący ojczyma torturującego i gwałcącego swą przybraną pasierbicę miał 50 milionów (!) wyświetleń. Oznacza to gigantyczne pieniądze dla przemysłu pornograficznego.

Pytana przez „Guardiana” Amanda Naylor z pozarządowej organizacji Barnado’s walczącej z wykorzystywaniem dzieci mówi, że tego typu pornografia normalizuje zachowania dewiacyjne, takie jak pedofilia i kazirodztwo, oswajając z nimi odbiorców.

Zauważmy, że pewne czyny seksualne, które jakiś czas temu były uważane powszechnie za zboczenia, dziś są już normą. Niewykluczone, że podobny los czeka w przyszłości ostatnie dwa tabu seksualne, jakie pozostały jeszcze w cywilizacji zachodniej, czyli pedofilię i kazirodztwo. Niemożliwe? A czy ktoś czterdzieści lat temu wyobrażał sobie, że dziś możliwa stanie się społeczna, kulturowa i prawna akceptacja pewnych zachowań seksualnych, które wówczas były niedopuszczalne?

Eksperci opowiadają, że rośnie też liczba gwałtów ze szczególnym okrucieństwem dokonywanych przez nastolatków w Wielkiej Brytanii na swych rówieśnikach. Uprawianiu przez nich seksu coraz częściej w ogóle towarzyszy przemoc. Zachowania te mają – jak twierdzą specjaliści – przeważnie wyuczony charakter, a ich źródłem są filmy pornograficzne.

Pedofile od urodzenia? Niekoniecznie

Z kolei Michael Sheath, ekspert pracujący na co dzień z pedofilami, mówi „Guardianowi”, że zmienia się profil sprawców tego typu czynów. Jego zdaniem należy odrzucić tezę, że pedofilem jest się od urodzenia, ponieważ spotyka się coraz więcej dorosłych, u których pociąg seksualny do dzieci wykształcił się pod wpływem oglądania pornografii dziecięcej. Jego zdaniem u każdego, kto ogląda porno z serii „nastolatki” czy „matka i syn”, następuje obniżenie progu tego, co normalne i niebezpieczne. U niektórych jest to wejście na równię pochyłą, na której końcu znajduje się właśnie pedofilia.

W tym kontekście zastanawia milczenie największych opiniotwórczych mediów na świecie na temat działalności Pornhubu. Dziennikarze, którzy tak chętnie sadzają Kościół na ławie oskarżonych z powodu pedofilii wśród duchownych, omijają szerokim łukiem działalność największego giganta pornograficznego na świecie. Media, które potrafią tygodniami wracać do sprawy jednego podejrzanego księdza, ani słowem nie wspominają o molochu zarabiającym miliony dolarów na niezliczonej liczbie gwałconych dzieci. Dlaczego w tej sprawie nie ma kampanii medialnych, moralnego oburzenia i publicznego piętnowania haniebnego procederu?

Jeśli rzeczywiście przyświeca im dobro dzieci i jeśli naprawdę chcą walczyć z pedofilią, dlaczego milczą?

Źródło: WPolityce, artykuł Grzegorza Górnego – 22 grudnia 2020 r.

 

 

 
Czy chcesz otrzymywać informację internetową na temat obrony życia w kraju i na świecie na swojego osobistego e-maila?
Zapisz się!

Twój adres e-mailowy jest u nas bezpieczny, nikomu go nie udostępniamy, ani go nie publikujemy.