Kobiety, które urodziły dziecko i były zmuszone oddać je do adopcji, potrzebują więcej zrozumienia i akceptacji

Tatum Hunter była nastolatką, gdy zaszła w ciążę. Była kompletnie nie gotowa na podjęcie roli matki. Oczywiście usilnie namawiano ją na aborcję. Podjęła jednak decyzję, że nie zrobi krzywdy swojemu dziecku i odda je do adopcji. W ośrodku adopcyjnym opracowała plan adopcji, co w takich przypadkach jest typową procedurą w Stanach Zjednoczonych. Mogła sama wybrać rodzinę adopcyjną dla swojego dziecka.

Dzisiaj, Hunter jest już dojrzałą kobietą i zdecydowała się dać odważne świadectwo, oparte na historii swojego życia wraz z przesłaniem do społeczeństwa na temat traktowania kobiet, które oddały swoje rodzone dziecko do adopcji.

W artykule opublikowanym w America Magazine wyjaśnia, że sytuacja tych matek, które oddały dziecko do adopcji, jest trudna. Ona sama przez lata unikała wszelkich rozmów na temat aborcji i adopcji. To było dla niej zbyt bolesne. Poczęła dziecko mając zaledwie 17 lat i będąc uczennicą liceum. Wybrała życie dla swojego synka i przekazała do adopcji.

Jednak przez prawie 10 lat ​​trzymała swoją historię w tajemnicy. – Ten wybór, którego wówczas dokonałam, był dla mnie uzdrawiający. Wybrałam życie dla mojego dziecka, co jednak nie sprawiło żebym przestała być przeraźliwie samotna. Wtedy zauważyłam, że takich matek, jak ja, które urodziły dziecko, ale oddały je kochającym rodzicom adopcyjnym, praktycznie nigdzie nie widać, zwłaszcza w mediach, w kościele, w rodzinie, na uczelniach i w medycynie – stwierdziła.

Hunter powiedziała, że ​​ nigdy osobiście nie spotkała żadnej innej biologicznej matki, która byłaby w podobnej sytuacji, w której ona się znalazła. Podkreśliła, że niezwykle cenna jest zmiana podejścia do dzieci oddawanych do adopcji przez środowiska chrześcijańskie. Kiedyś były one piętnowane, wyśmiewane i odrzucane. Podkreśliła jednak, że podobnie powinno zmienić się nastawienie do biologicznych matek, które oddały swoje dzieci. One wybrały życie! – Tymczasem stosunek do rodzonych matek adoptowanych dzieci i ich sytuacja są bardzo skomplikowane, więc zwykle w ogóle się tym nie przejmujemy – powiedziała.

Przyznała, że ​​jej własna historia, jej emocje są niezwykle złożone i trudne. – Szczerze mówiąc, wybrałam adopcję ponieważ nie chciałem wówczas być rodzicem. Nie byłam gotowa, aby być mamą i wychowywać dziecko. Byłam za młoda, a wtedy w Ohio nie można było dokonać aborcji bez zgody rodziców u 17 letniej dziewczyny. Bardzo pragnęłam, aby moje otoczenie mnie akceptowało. Chciałem znowu być normalną nastolatką. Oddalam dziecko także dlatego, że miałam sny i marzenia, które nie uwzględniały bycia matką. Zrobiłam to, ponieważ to była najlepsza, dostępna dla mnie opcja. Ponieważ chciałam, aby mój syn żył i miałam niezbędne wsparcie, aby tak się mogło stać.

Hunter zaznaczyła, że znacznie ​​łatwiej jest przedstawiać siebie jako bohaterkę, która wyszła z kliniki aborcyjnej, aby dać wspaniałemu małżeństwu szansę na rodzicielstwo. Tak mówiła o swoim synu swoim chrześcijańskim przyjaciółkom, aby podkreślić swoje religijne wychowanie. Te historie nie były jednak pełną prawdą i o tym chciała teraz powiedzieć.

Hunter kontynuowała: - Bohaterka czy ofiara, odważna czy zraniona, bezinteresowna czy zła. Byłam urodzonym kameleonem, dostosowując się do dowolnej, uproszczonej fabuły, która miała na celu, aby moi słuchacze okazali mi chociaż odrobinę współczucia. Naprawdę chciałem, żeby te proste historie były prawdziwe. Ale jak mogłam być ofiarą, skoro nigdy nie chciałam zmienić mojego wyboru o oddaniu dziecka? Jak mogłam być bezinteresowna, skoro czasami chciałam, aby to wszystko się nigdy nie wydarzyło? Jak mogłam być odważna, kiedy od czasu do czasu tak bardzo tęsknię za moim dzieckiem, bardzo mocno płaczę – pod prysznicem, aby nikt nie widział? Czułam, że nie mogę przekształcić swojego doświadczenia w coś strawnego dla moich rodziców, przyjaciół, partnera, współpracowników i niesamowitej adopcyjnej matki mojego syna. Spędziłam więc lata ukrywając moje problemy i je upraszczając, a nawet całkowicie je ukrywając.

Hunter powiedziała, że adopcja jest pozytywna i szczęśliwa, ponieważ tworzy nowe więzi rodzinne poprzez „potężną miłość”. – Ale jest to również „smutna sprawa – rodzona matka i dziecko zostają rozdzieleni, niezależnie od okoliczności – dodała.

W swoim apelu wezwała społeczeństwo, zwłaszcza obrońców życia i chrześcijan, do poszukiwania i wzmacniania sytuacji rodzonych matek, nawet jeżeli ich historie mogą być trudne do wysłuchania. Poprosiła też, aby nie stosować stereotypów wobec biologicznych matek ani nie wmawiać im własnych motywów czy doświadczeń, ponieważ każda z tych sytuacji życiowych jest inna i wyjątkowa.

Mówiąc o aborcji, podkreśliła, że należy wsłuchiwać się w to, co mówią biologiczne matki, które oddały do adopcji swoje dzieci, podobnie jak słyszy się o rodzinach adopcyjnych oraz matkach, które decydują się wychowywać swoje dzieci pomimo trudnej sytuacji życiowej.

Niektóre historie tych biologicznych matek mogą być trudne, ale mają wielką moc oddziaływania, gdyż są prawdziwe i pokazują złożoność ludzkiego życia – powiedziała. Hunter podkreśliła, że społeczeństwo może lepiej wspierać te biologiczne matki. Zachęciła kościoły i obrońców życia do rozszerzenia programów wsparcia w przeżywaniu żałoby po starcie dziecka także na matki, które musiały oddać je do adopcji oraz do uznania, że ​​powinny one być traktowane z taką samą troską, jak matka, która straciła dziecko.

 

Źródło: Life News/ The America Magazine, opracowanie własne – 8 grudnia 2020 r.

 

 

 
Czy chcesz otrzymywać informację internetową na temat obrony życia w kraju i na świecie na swojego osobistego e-maila?
Zapisz się!

Twój adres e-mailowy jest u nas bezpieczny, nikomu go nie udostępniamy, ani go nie publikujemy.