W słowackim parlamencie przepadła ustawa ograniczająca możliwość dokonywania aborcji. Zabrakło jednego głosu

Kiedy wiosną na Słowacji do władzy doszła centroprawicowa koalicja na czele z partią OL’aNO, lewicowo-liberalne media zaczęły straszyć odbiorców katolickimi talibami, którzy chcą zbudować państwo wyznaniowe. Premierem został bowiem Igor Matovič, który swego czasu zasłynął z głośnego happeningu. 25 marca 2012 roku (w Dniu Dziecka Poczętego) zorganizował na Rynku Głównym w Bratysławie akcję w obronie życia nienarodzonych. Wspólnie ze swoimi współpracownikami ułożył z  13 tysięcy dziecięcych bucików wielkie serce, które symbolizować miało 13 tysięcy dzieci zabijanych rocznie na Słowacji podczas aborcji.

Po tegorocznych wyborach spodziewano się, że sprawa stanie na forum parlamentu, tym bardziej, że w trakcie kampanii część chrześcijańskich posłów domagała się wprowadzenia zmian w pochodzącej jeszcze z czasów komunistycznych ustawie zezwalającej na aborcję na życzenie.

Minimalistyczny projekt, kosmetyczne zmiany

Okazało się jednak, że w koalicji rządowej nie ma zgody na rzeczywiste ograniczenie haniebnego procederu. Ostatecznie projekt nowelizacji ustawy, firmowany przez Annę Záborską (europosłankę w latach 2004-2019 oraz przewodniczącą partii Unia Chrześcijańska, która dostała się do parlamentu z list OL’aNO), okazał się z punktu widzenia realnej ochrony życia nienarodzonych niezwykle minimalistyczny.

Sprowadzał się on mianowicie do trzech zasadniczych punktów: po pierwsze – zakazu reklamowania aborcji, po drugie – wydłużenia tzw. okresu refleksji (czyli czasu między zgłoszeniem się na aborcję a jej dokonaniem) z 48 do 96 godzin, po trzecie – konieczności uzyskania dwóch niezależnych opinii lekarskich o poważnej chorobie dziecka w przypadku aborcji przy zaawansowanej ciąży (do 24 tygodnia). Nawet propozycje tak nieznacznych zmian wywołały jednak ostre podziały w koalicji rządowej.

Zbiorowa obstrukcja w rządowej koalicji i w opozycji

Kiedy w pierwszym głosowaniu za nowelizacją ustawy opowiedziało się 81 posłów w 150-osobowym parlamencie, wydawało się, że wprowadzenie nowego prawa okaże się formalnością. Jednak drugie głosowanie, które odbyło się wczoraj (20 października), przyniosło fiasko inicjatorom zmian. Ustawę poparło bowiem tylko 58 posłów (45 było przeciw, 12 wstrzymało się od głosu, a 2 nie głosowało). Ponieważ na sali obecnych było 117 parlamentarzystów, oznacza to, że do uchwalenia nowelizacji zabrakło jednego głosu.

Stało się tak dlatego, że między pierwszym a drugim głosowaniem liczba posłów opowiadających za nowym prawem stopniała aż o 23 osoby (z 81 do 58). Właściwie zawiodły wszystkie partie. Najwięcej polityków, bo aż 12, wykruszyło się z głównej partii rządzącej OĽANO. W drugim wiodącym ugrupowaniu – Jesteśmy Rodziną – zabrakło 3 mandatów, w tym szefa partii i przewodniczącego parlamentu Borisa Kollára (nota bene deklarującego się jako pro-life), który tym razem wstrzymał się od głosu. Trzecia koalicyjna partia SaS – Wolność i Solidarność (należąca w parlamencie europejskim do prawicowej frakcji EKR) w całości (poza jednym nieobecnym) głosowała za odrzuceniem nowelizacji. W czwartej z rządowych formacji „Dla ludzi” wykruszyło się z kolei 2 posłów.

Zawiodła też opozycja, w tym ugrupowanie, które do tej pory najgłośniej występowało przeciw aborcji, czyli nacjonalistyczna Ludowa Partia Nasza Słowacja (LSNS) – w porównaniu z poprzednim głosowaniem zabrakło poparcia 5 posłów.

Konserwatywna rewolucja w Europie Środkowej?

Przykład Bratysławy pokazuje, jak trudno jest dziś w Europie uchwalić prawo, które choćby w minimalnym stopniu ograniczało możliwość dokonywania aborcji. Nawet propozycja tak nieznacznej, wręcz kosmetycznej nowelizacji jak na Słowacji, spotkała się z zaciekłym atakiem lewicowo-liberalnych mediów, a następnie z oporem i obstrukcją wśród prawicowych polityków.

Wcale nie lepiej jest w Budapeszcie, choć od dziesięciu lat prawica dysponuje tam konstytucyjną większością. Choć uchwalona w 2011 roku konstytucja Węgier gwarantuje ochronę życia od poczęcia do naturalnej śmierci, to nadal obowiązuje tam pochodząca jeszcze z czasów komunistycznych ustawa zezwalająca na aborcję na życzenie. W tym kontekście należy tym bardziej doceniać to, co dla ochrony najsłabszych udało się osiągnąć w Polsce.

Źródło: WPolityce, wg artykułu Grzegorza Górnego – 21 października 2020 r.

 

 

 
Czy chcesz otrzymywać informację internetową na temat obrony życia w kraju i na świecie na swojego osobistego e-maila?
Zapisz się!

Twój adres e-mailowy jest u nas bezpieczny, nikomu go nie udostępniamy, ani go nie publikujemy.