Czy Senat zdąży przed wyborami? Trump nominował do SN katoliczkę pro-life Amy Coney Barrett.

Demokraci dostają furii! W miejsce liberalnej sędziny o poglądach krańcowo feministycznych, Ruth Bader Ginsburg, która zmarła 18 września br. 53 dni przed wyborami prezydenckimi, Republikanie mają szansę powołać nowego sędziego o konserwatywnych poglądach. O ile Senat, w którym mają trzyosobową przewagę, zatwierdzi kandydaturę zgłoszoną przez prezydenta Trumpa, będzie to miało długoterminowy wpływ na sytuację w USA, gdyż nominacje te są dożywotnie. Wygląda na to, że może się to udać!

Prezydent Trump, z myślą o swojej reelekcji, tydzień przed śmiercią Ginsburg złożył w senacie listę sześciu potencjalnych kandydatów do SN. Okazało się, że kandydatka może wytypować już dzisiaj.

Podczas konferencji prasowej w Białym Domu 26 września prezydent ogłosił swoją kandydaturę, którą została sędzia Amy Coney Barrett. Trudno o lepszą kandydatkę. – To kobieta o niebywałych osiągnięciach, olbrzymim intelekcie, solidnych referencjach i niezachwianej lojalności wobec Konstytucji. (...) – Jest jednym z najbardziej utalentowanych i błyskotliwych prawniczych umysłów kraju – powiedział Donald Trump.

Rzeczywiście trudno jej cokolwiek zarzucić, chociaż niewątpliwie przeciwnicy zrobią wszystko, co tylko możliwe, aby nie dopuścić do zatwierdzenia tej nominacji. Jest kobietą (!). i ma zaledwie 48 lat. Kwalifikacje zawodowe i karierę prawniczą ma bez zarzutu. Dla Demokratów główny problem polega jednak na tym, że jest katoliczką o konserwatywnych poglądach i zdecydowanie popiera obronę życia. Najbardziej jednak rozwścieczają ich zdjęcia jej wspaniałej rodziny. Barrett żyje w trwałym związku małżeńskim, ma pięcioro własnych dzieci, z których jedno jest niepełnosprawne. Na dodatek razem z mężem adoptowali dwoje czarnoskórych dzieci z Haiti. Nie sposób więc zarzucić jej dyskryminacji. O ile jej nominację zatwierdzi Senat, Barrett zostanie piątą kobietą w historii, która zasiądzie w Sądzie Najwyższym i drugą o poglądach konserwatywnych.

O ile Senat zatwierdzi kandydaturę Barrett, konserwatyści będą mieli w Sądzie Najwyższym przewagę nad liberałami 6 do 3. Może to przeważyć szalę i doprowadzić do ponownego rozpatrzenia sprawy Roe przeciwko Wade, która jako precedens prawny w 1973 roku zalegalizowała aborcję w USA z jakiejkolwiek przyczyny aż do urodzenia się dziecka. Odrzucenie tego przypadku spowodowałoby, iż prawo dotyczące aborcji znalazłoby się w gestii władz konkretnych stanów. Sędziowie są powoływani dożywotnio, więc nominacja Barrett miałaby długotrwałe konsekwencje.

Interpretujący zgodność prawa z konstytucją Sąd Najwyższy cieszy się wielkim poważaniem wśród Amerykanów. Jego decyzje są decydujące w wielu kontrowersyjnych moralnie sprawach, jak: aborcja, małżeństwa jednopłciowe i wiele innych.

Kandydaturę Barrett zdecydowanie popierają ruchy pro-life. W ubiegłym tygodniu z inicjatywy Right to Life złożono wspólny list do prezydenta Trumpa z prośba o powołanie właśnie Barrett. Podpisali go liderzy wszystkich większych organizacji pro-life w USA.

Obecnie w mediach pojawił się list Afroamerykanów należących do Zielonoświątkowców oraz przywódców chrześcijańskich ruchów charyzmatycznych, którzy potępiają krytykowanie sędziny Barrett za jej wyznanie katolickie. – Jako czarnoskórzy Amerykanie nie będziemy milczeć, gdy nasza siostra w wierze jest prześladowana za „polityczną zbrodnię” jaką mają być jej przekonania religijne. List ten podpisało wielu duchownych, uczonych i przywódców religijnych w USA.

Sprawa jest dla Amerykanów bardzo emocjonująca, tym bardziej tuż przed wyborami..

W mediach społecznościowych pojawiają się komentarze typu: - Jej rodzina potrzebuje teraz dużo modlitwy, bo będzie atakowana ze strony ludzi, którzy nienawidzą tego, co dobre, prawdziwe i piękne.

Przesłuchania Barrett na Kapitolu mają się rozpocząć już we wtorek 30 września. Pomimo presji lider republikańskiej większości w Senacie Mitch McConnell zapowiedział, że głosowanie nad kandydatką wskazaną przez Trumpa odbędzie się pod koniec października czyli zaledwie kilka dni przed wyborami. Demokraci argumentują, że to precedens, gdyż nominacje tego typu były zawsze po wyborach. McConnell twierdzi, że sytuacja jest inna niż w 2016 roku, ponieważ obecnie Republikanie mają zarówno Biały Dom, jak i Senat. Wtedy nie mieli prezydenta. Stąd nie widzi on braku konsekwencji w działaniach swojej partii w przypadku natychmiastowego rozpoczęcia procedury mianowania następczyni Ginsburg.

Źródło: PAP/ IAR/ CNA, opracowanie własne – 29 września 2020 r.

 

 

 
Czy chcesz otrzymywać informację internetową na temat obrony życia w kraju i na świecie na swojego osobistego e-maila?
Zapisz się!

Twój adres e-mailowy jest u nas bezpieczny, nikomu go nie udostępniamy, ani go nie publikujemy.