Zmarła Virginia Evers, dzięki której powstała odznaka pro-life „stopki”

W Chandler w stanie Arizona (USA) 17 lipca br. w wieku 99 lat, zaledwie dwa miesiące przed setnymi urodzinami, zmarła Virginia Evers. Przyjaciele mówili, że życia broniła aż do ostatniego tchu. Bardzo popularne „stopki”, odznaka używana na całym świecie przez obrońców życia powstała dzięki jej pomysłowi i inicjatywie.

W styczniu 1974 roku, w pierwszą rocznicę precedensowego wyroku Amerykańskiego Sądu Najwyższego w sprawie Roe przeciwko Wade, który legalizował aborcję na życzenie w USA, Virginia Evers otworzyła pismo San Diego Union i ujrzała całostronicową reklamę przedstawiającą zdjęcie ludzkich palców, pomiędzy którymi znajdowały się maleńkie, idealnie uformowane stopki 10 tygodniowego, abortowanego dziecka.

- Ten obraz mnie prześladował – wspominała później Virginia Evers wyjaśniając, że właśnie to zdjęcie natchnęło ją do zaprojektowania maleńkiej przypinki ze stopkami 10. .tygodniowego dziecka, która stała się międzynarodowym symbolem ruchu pro-life.

Pani Evers była matką sześciorga dzieci, babcią dwudziestu ośmiu wnuków, a prawnuków miała aż 70. Jej córka Dinah Monahan podkreśla, że mama broniła życia aż do ostatniego tchnienia.
Historia pani Evers życia jest niezwykle interesująca. Jeszcze jako panna Virginia (panieńskie nazwisko Long) była chyba jedyną dziewczyną z Michigan, którą pewnego dnia przeznaczenie dopadło podczas losowej gry na automacie. Zabrakło jej jednak niklowanych żetonów, więc odeszła na chwilę, aby zaopatrzyć się w większą ich ilość. W tym czasie do automatu podszedł młody człowiek, przejął jej grę i wygrał główną nagrodę w gotówce. Virginia była wściekła i mocno się zdenerwowała. Jednak młody człowiek przyjrzał się jej i stwierdził, że naprawi swój błąd, o ile ona pójdzie z nim na randkę. Dwa miesiące później wzięli ślub!

Mąż Virginii, Ellis Evers, niedługo później został powołany do wojska i z armią amerykańską wyruszył na wojnę. Gdy wrócił cały i zdrowy, młodzi postanowili przeprowadzić się do San Diego. Pan Bóg dał im sześcioro dzieci, które rodziły się jedno po drugim, jak wspomina ich córka Dinah Monahan.

Ellis był dyrektorem szkoły, a jego żona Virginia, zajmowała się domem i dziećmi oraz malowała pastele. Byli pobożnymi katolikami i wielkimi patriotami. Córka wspomina: - Każdego ranka wciągaliśmy amerykańską flagę na maszt przed domem, czytaliśmy Biblię i modliliśmy się razem.
W 1976 roku założyli Heritage House. Była to firma, która rozprowadzała patriotyczną biżuterię i różne materiały z okazji 200-lecia istnienia Stanów Zjednoczonych. Jednocześnie zaangażowali się w działalność na rzecz ochrony poczętego życia. Działo się to wiele lat przed wyrokiem w sprawie Roe przeciwko Wade, który praktycznie zalegalizował aborcję w całych Stanach Zjednoczonych w 1973 roku. Jednak stan Kalifornia dopuścił aborcję wcześniej, bo już w roku 1967.

W międzyczasie w Oregonie, gdzie aborcja stała się legalna w 1969 roku, lekarz dr Russell Sacco, w 1970 roku chciał pokazać koledze, jak pięknie ukształtowane jest tak maleńkie dziecko, które jest ofiarą aborcji.

Wziął więc pomiędzy palce nóżki abortowanego dziecka w 10. tygodniu ciąży, aby pokazać proporcję i sfotografował je. Jest to kultowe zdjęcie, które milionom ludzi uświadomiło niezaprzeczalne człowieczeństwo zabijanych podczas aborcji dzieci.

Virginia Evers zobaczyła to zdjęcie cztery lata później. Zrobiło na niej ogromne wrażenie. Na co dzień upowszechniała biżuterię patriotyczną, więc szybko wpadła na pomysł, aby zrobić przypinkę do klapy, ukazującą te stópki wielkości naturalnej. Było to dramatyczne wołanie o uznanie człowieczeństwa dziecka poczętego i sprzeciw przeciwko jego zabijaniu. Firma Eversów Heritage House rozprowadziła po całym świecie dziesiątki milionów tych przypinek. W USA są one nazywane „Precious Feet” (cenne stopki), w Polsce nazywamy je po prostu stópkami. Obrońcy życia na całym świecie noszą tę odznakę jako symbol zaangażowania pro-life.

Janet Morana wspomina: - pod koniec lat osiemdziesiątych należałam do parafii pw. św. Karola na Staten Island w stanie Nowy Jork. Wtedy pracował tam nowo wyświęcony ksiądz Frank Pavone. Staraliśmy się robić coś w obronie życia i razem znaleźliśmy broszurkę informacyjną Heritage House. Wtedy po raz pierwszy zobaczyliśmy te przypinki z wyobrażeniem stópek. Za własne pieniądze zaczęliśmy je zamawiać i upowszechniać na wszystkich prowadzonych przez nas imprezach pro-life. W 1993 roku ks. Frank Pavone został krajowym dyrektorem organizacji Priests for Life (Kapłani za Życiem). Staliśmy się wtedy stałymi klientami Heritage House. Mieliśmy więc okazję osobiście poznać Eversów, ich córkę Dinah Monahan oraz jej męża Mike'a. Kiedy Mike zobaczył, że do przypinek dołączamy różowo-niebieskie wstążki, Heritage również zaczęło to robić.
Razem z Mikiem Monahanem zostaliśmy „kumplami od stoisk” na wielu konferencjach pro-life w całym kraju. On i jego żona przejęli wtedy Heritage House i część dochodów przeznaczali na finansowanie Hope House, domu dla ciężarnych kobiet w potrzebie, który otworzyli w Arizonie i który działa do dzisiaj. Podobną placówkę założyli także w Etiopii. Jako pierwsi otworzyli też centrum pomocowe dla kobiet w ciąży dla Indian w Rezerwacie Whiteriver w Arizonie.
Mike Monahan zmarł w 2016 roku. Obecnie Heritage House prowadzi ich syn Brandon. Stópki są nadal dostępne, również w innych kompozycjach, np. w koronie cierniowej czy z różą – symbolem życia. Dinah Monahan obawia się jednak, że młodsze pokolenia obrońców życia nie w pełni rozumieją rozdzierające przesłanie w obronie życia, jakim są stópki ofiar aborcji i przypomnienie o ich człowieczeństwie.
Dr Sacco, który wykonał słynne zdjęcie, zmarł w czerwcu 2019 roku. Dwa lata wcześniej po raz pierwszy on i Virginia Evers mieli okazję się spotkać. Dinah Monahan wspomina, że siedzieli obok siebie i trzymali się za ręce.

Virginia Evers zawsze była zaangażowana po stronie życia, również wtedy, gdy stała się pensjonariuszką domu opieki w Arizonie. Zawsze widziała wszystkich ludzi w samych superlatywach – mówi córka. Potrafiła wytwarzać tak serdeczna atmosferę, że każdy przy niej czuł się wyjątkowo dobrze. Także pracownicy tej placówki ustawiali się w kolejce pod jej drzwiami, aby chociaż przez chwilę z nią pobyć i porozmawiać.


Virginia Evers

Pogrążona w żałobie rodzina postanowiła, że nie będą opłakiwać swojej, tak wyjątkowej mamy i babci. Dla jej uczczenia starają się kontynuować jej dzieło i w ten sposób ukazać i uczcić jej życie. Córka jest głęboko przekonana, że Bóg przyjął jej matkę z otwartymi ramionami. To wielka radość – podkreśla.

Źródło: National Catholic Register, opracowanie własne – 28 lipca 2020 r.

 

 

 
Czy chcesz otrzymywać informację internetową na temat obrony życia w kraju i na świecie na swojego osobistego e-maila?
Zapisz się!

Twój adres e-mailowy jest u nas bezpieczny, nikomu go nie udostępniamy, ani go nie publikujemy.