Holandia: Szef kliniki in vitro zapładniał własnym nasieniem

Gwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywna
 
Właściciel kliniki „leczenia niepłodności” w Bijdorp, niedaleko Rotterdamu, nie używał do sztucznego zapłodnienia nasienia dawców, ale swojej własnej spermy. Lekarz zmarł w ubiegłym miesiącu w wieku 89 lat, jednak krótko przed śmiercią przyznał się, że może być ojcem prawie 60 dzieci poczętych w jego klinice. Tymczasem zachodzi podejrzenie, że nawet 200 dzieci.
Poszkodowani – byłe pacjentki kliniki oraz domniemane dzieci lekarza - zwrócili się do sądu o zgodę na przeprowadzenie badań DNA. Sąd zatwierdził wniosek i materiał DNA zostanie pobrany z przedmiotów należących do lekarza, ponieważ jego rodzina odmówiła uczestniczenia w testach.
 
Doktor określał sam siebie "pionierem w dziedzinie zapłodnienia". Pacjentkom wyjaśniał, że nasienie "zostało właśnie pobrane od dawcy, który znajduje się w pomieszczeniu obok". Zamiast tego miał używać własnej spermy.
 
Wiele osób poczętych w klinice w Bijdorp fizycznie przypomina właściciela placówki. Większość z nich urodziła się w latach 80-tych XX wieku. Jedna z kobiet powiedziała mediom, że spotkała się z lekarzem w 2010 r. i podczas rozmowy dowiedziała się, że prawdopodobnie jest jego biologiczną córką.
 
Kobieta powiedziała, że lekarz był dumny ze swojego postępowania. Twierdził, że jest zdrowy i inteligentny, więc jego dobre geny powinny być przekazywane dalej. Uważał, że to bardzo wielkoduszne, bo dzieli się ze światem czymś wartościowym. Kompletnie nie rozumiał, czym jest etyka.
 
Centrum Medyczne w Bijdorp zostało zamknięte w 2009 r. z powodu oskarżeń, że właściciel fałszuje dane i wyniki analiz biomedycznych oraz charakterystykę darczyńców. Właścicielowi postawiono także zarzut przekroczenia dozwolonej liczby sześciorga dzieci poczętych z nasienia jednego dawcy.

Po śmierci lekarza 22 rodziny podjęły decyzję o dochodzeniu prawdy w sądzie. Domagają się potwierdzenia lub wykluczenia ojcostwa lekarza. Nie będzie to jednak takie proste – szef kliniki zostawił testament, w którym zabronił prowadzenia badań DNA z wykorzystaniem jego materiału biologicznego.

Osoby, które zostały powołane do życia w klinice „pioniera w dziedzinie zapłodnienia” są poruszone całą sytuacją. Z wielką determinacją chcą dojść do poznania prawdy. Jeden z domniemanych synów lekarza powiedział dziennikarzom: „To dla mnie wiele znaczy... Mam nadzieję, że otrzymam odpowiedź".

[Tłumaczenie i opracowanie własne HLI Polska na podstawie serwisu informacyjnego BBC News/ Health – 02.06.2017 r.; także Daily Mail i Fakt]

Zdjęcie: Wikipedia [Eugene Ermolovich (CRMI) – praca własna] - CC BY-SA 3.0, https://commons.wikimedia.org/w/index.php?curid=8048221
Czy chcesz otrzymywać informację internetową na temat obrony życia w kraju i na świecie na swojego osobistego e-maila?
Zapisz się!

Twój adres e-mailowy jest u nas bezpieczny, nikomu go nie udostępniamy, ani go nie publikujemy.