Sąd uniewinnił obrońców życia

Czworo działaczy fundacji PRO - Prawo do życia zostało uniewinnionych przez Sąd Rejonowy w Częstochowie od zarzutu „wywołania zgorszenie w miejscu publicznym”. W trakcie legalnego zgromadzenia (pikieta została prawidłowo zarejestrowana w Urzędzie Miasta Częstochowy) doszło do interwencji policji i zatrzymania banneru z napisem: „Aborterzy zabijają dzieci z zespołem Downa! Ratuj nas”.
 
Uczestnikom pikiety zarzucono eksponowanie w przestrzeni miejskiej treści budzących oburzenie przechodniów. Sąd Rejonowy stwierdził bezzasadność zarzutów i zarządził zwrot banneru fundacji.
 
Według relacji jednego z uczestników zgromadzenia, banner oburzył małżeństwo, które przechodziło obok pikiety. Po emocjonalnej wymianie zdań, para zawiadomiła policję.
 
Jeden z przybyłych funkcjonariuszy włączył się w dyskusję o przerywaniu ciąży – pytał organizatora, co by było, gdyby musiał wybierać pomiędzy życiem żony a aborcją dziecka – przez co zamiast rozjemcy stał się stroną sporu. Ponadto funkcjonariusze skonfiskowali banner fundacji PRO, co spowodowało konieczność odwołania pikiety zaplanowanej w innych województwie.
 
Do postępowania w charakterze oskarżyciela posiłkowego włączył się koordynator częstochowskiej komórki lewicowej partii Razem.
 
Uniewinniający wyrok sądu skomentował mec. Jerzy Kwaśniewski, wiceprezes Instytutu Ordo Iuris: „Kolejny już raz polski sąd staje w obronie wolności zgromadzeń i wolności słowa działaczy pro-life, ukazujących prawdę o zbrodni aborcji. Warto pamiętać, że podobne stanowisko zajął rok temu Europejski Trybunał Praw Człowieka w sprawie Annen przeciwko Niemcom. To kwestia ochrony standardów wolnej debaty publicznej w demokratycznym państwie prawa”.
 
[Na podstawie serwisu informacyjnego Ordo Iuris 14.12.2016 r.; także: eKAI – 14.12.2016 r.]
 
Zdjęcie: Archiwum HLI Polska

 

 
Czy chcesz otrzymywać informację internetową na temat obrony życia w kraju i na świecie na swojego osobistego e-maila?
Zapisz się!

Twój adres e-mailowy jest u nas bezpieczny, nikomu go nie udostępniamy, ani go nie publikujemy.