„A co ze mną?”. Ojcowie cierpią po stracie dzieci

Gwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywna
 
Jack Davis stracił dwóch nowonarodzonych synków. Wszyscy wokół interesowali się matką: „Jak ona radzi sobie z taką tragedią…?”. Rozumiał to, ale było mu bardzo ciężko… Ciągle myślał: „A co ze mną?”.
 
Przed rokiem para straciła swoje pierwsze dziecko. Jack był w pracy, kiedy odebrał rozpaczliwy telefon od Leanne. Kobieta  płakała i prosiła, żeby jak najszybciej wrócił do domu. Na miejscu zastał karetkę pogotowia.
 
Po kilku minutach jechali już do szpitala i Jack zaczął rozumieć, że "stało się nieuniknione". Malutki Joey urodził się w 22 tygodniu ciąży. Lekarze nie zdołali uratować wcześniaka.
 
"Mieliśmy dopiero po 21 lat. To było nasze pierwsze dziecko. Nie miałem pojęcia, co dalej robić. Nie byłem pewien, jak reagować w takiej chwili”.
 
Z biegiem dni ból z powodu śmierci dziecka ani nie ustępował, ani nie łagodniał, a Jack nie wiedział jak go wyrazić. Nie rozmawiał na ten temat w domu. Bał się, żeby nie przysporzyć cierpienia osieroconej mamie.
 
„Byłem tak skupiony na opiece nad Leanne… Nie chciałem jej pokazać, że jestem słaby lub zdołowany”  - wyjaśniał w programie Victorii Derbyshire (BBC) poświęconym przeżyciom ojców w żałobie.
 
„Byliśmy całkowicie gotowi, aby zostać rodzicami, nawet w tak młodym wieku" – mówił Jack. „Zostaliśmy rodzicami. A potem dowiedzieliśmy się, że nie będziemy rodzicami. To było takie bolesne”.
 
"Zamknąłem się w sobie. Myślałem, że mówienie o moich przeżyciach będzie miało niekorzystny wpływ na Leanne, więc mój ból trzymałem w sobie. Zepchnąłem go bardzo głęboko” – opowiadał Jack, 22-letni żołnierz zawodowy. Przyznał, że to właśnie "postawa wojskowego" mogła przyczynić się do jego decyzji o „udawaniu twardego” i milczeniu.
 
Po kilku miesiącach Leanne ponownie zaszła w ciążę.
 
Według badań z matką i dzieckiem „wszystko było w porządku”. Jednak w 24. tygodniu ciąży Leanne zaczęła rodzić.
 
"To był 24. tydzień, wiec mieliśmy trochę nadziei" – mówił Jack. "Malutki Tommy miał minimalne szanse przeżycia. Mieliśmy nadzieję…”. Nie przeżył, umarł po kilku dniach.
 
„Nie jestem w stanie wyobrazić sobie, co przechodziła Leanne…” - mówił Jack. I znowu rozumiał, że wszyscy interesowali się tylko nią… Ale tak bardzo chciał, żeby w końcu ktoś zrozumiał jego cierpienie: „Ja też przechodzę przez to wszystko. Ja, ojciec, który stracił swoje dzieci".
 
„Ludzie pytali: ‘Jak tam z Leanne?’. A ja chciałem wołać: ‘A co ze mną? Ja też cierpię’. Mężczyźni cierpią, mężczyźni też mają uczucia”.
 
To Leanne jako pierwsza poznała cierpienie Jacka. "Kiedy pytałam go, jak się czuje, odpowiadał: ‘Dobrze’. Ale ja wiedziałam, że nic z nim nie jest dobrze” – mówiła. "On jest bardzo otwartą osobą. Więc, gdy zaczął unikać rozmowy, było mi ciężko”.
 
Zachęciła go do pisania bloga. O emocjach ojca po stracie synów. I Jack zaczął pisać.
 
Jack Davis ma nadzieję, że inni mężczyźni wiele skorzystają czytając jego historię.
 
[Tłumaczenie i opracowanie własne HLI Polska na podstawie serwisu informacyjnego BBC News/ Health – 24.10.2016 r.]
 
Zdjęcie: MorgueFile (jdurham) - FP
Skorzystaj z dobrego programu do wypełniania PITów!
 
Prosimy podaruj swój 1% na obronę życia! 
Nasz KRS: 0000249454


Czy chcesz otrzymywać informację internetową na temat obrony życia w kraju i na świecie na swojego osobistego e-maila?
Zapisz się!


Twój adres e-mailowy jest u nas bezpieczny, nikomu go nie udostępniamy, ani go nie publikujemy.